Po przeczytaniu całych artykułów okazuje się jednak, że sprawa wygląda zupełnie inaczej. Opisywane regulacje dotyczą przede wszystkim paliw pochodzenia węglowego, w tym pelletów zawierających co najmniej 85% węgla kamiennego, a nie pelletu drzewnego produkowanego z pozostałości tartacznych.
Problem polega na tym, że większość Polaków pod pojęciem „pellet” rozumie wyłącznie pellet drzewny. To właśnie taki produkt można kupić na składach opału, w marketach budowlanych czy bezpośrednio u producentów pelletu. Jest on produkowany z pozostałości tartacznych, takich jak trociny i wióry, stanowi odnawialne źródło energii i jest ważnym elementem naszego bezpieczeństwa cieplnego, którego zazdrości nam wiele krajów Europy, m.in. dzięki dotychczasowej polityce prowadzonej przez Lasy Państwowe.

Jedno słowo, dwa zupełnie różne paliwa
W języku technicznym słowo „pellet” oznacza po prostu granulat powstały w procesie sprasowania materiału. Można więc wyprodukować pellet drzewny, ze słomy, agropelet, a nawet pellet węglowy.
Jednak dla przeciętnego odbiorcy pellet oznacza biopaliwo drzewne. Podobnie jak słowo „benzyna” kojarzy się z paliwem do samochodu, a nie z produktem chemicznym, tak słowo „pellet” w świadomości społecznej oznacza granulat z biomasy drzewnej.
Dlatego tytuły typu „Koniec pelletu w całej Polsce” lub „Zakaz pelletu” są co najmniej nieprecyzyjne. Odbiorca otrzymuje informację, która wywołuje niepotrzebny niepokój, choć regulacje nie dotyczą paliwa, którym ogrzewa dom.
Skutki dezinformacji odnośnie pelletu są realne
Każdego roku tysiące osób podejmują decyzje inwestycyjne dotyczące źródła ogrzewania. Wielu mieszkańców korzysta z programu „Czyste Powietrze”, analizuje koszty ogrzewania i zastanawia się nad wymianą starego kotła.
W takiej sytuacji nagłówki sugerujące zakaz pelletu mogą prowadzić do błędnych decyzji zakupowych. Potencjalni inwestorzy rezygnują z technologii, która w rzeczywistości wykorzystuje pellet będący odnawialnym źródłem energii.
Warto przypomnieć, że nowoczesne kotły na pellet spełniają rygorystyczne wymagania emisyjne. W programie „Czyste Powietrze” dopuszczone są urządzenia osiągające emisję pyłu na poziomie nieprzekraczającym 20 mg/m³. Są to parametry nieporównywalne z dawnymi kotłami zasypowymi, które przez lata były i nadal są głównym źródłem niskiej emisji. Warto dodać, że zastępując tzw. kopciucha, który można przyjąć że emituje około 1000 mg/m³ pyłów, kotłem na pellet emitującym poniżej 20 mg/m³ pyłów, ograniczamy niską emisję, z którą walczymy, o ponad 98%.
Pellet drzewny to nie węgiel
Szczególnie niepokojące jest stawianie w jednym szeregu węgla, ekogroszku i pelletu drzewnego.
Węgiel jest paliwem kopalnym. Pellet drzewny jest biopaliwem stałym, odnawialnym produkowanym z pozostałości tartacznych powstających podczas produkcji tarcicy, czy elementów budowlanych. Biomasa drzewna stanowi jedno z odnawialnych źródeł energii uznawanych zarówno przez Polskę, jak i Unię Europejską.
Tymczasem część publikacji wykorzystuje skróty myślowe, które sugerują, że wszystkie paliwa występujące w postaci granulatu są tym samym produktem. Takie uproszczenie jest błędem merytorycznym.
Odpowiedzialność mediów
Rolą mediów jest informowanie, a nie wywoływanie niepotrzebnej paniki. Oczywiście nagłówek powinien przyciągać uwagę czytelnika, ale nie może prowadzić do błędnego zrozumienia treści artykułu.
Jeżeli regulacje dotyczą pelletów zawierających 85% węgla kamiennego, to właśnie taka informacja powinna znaleźć się w tytule. Czytelnik od razu wiedziałby, że nie chodzi o pellet drzewny wykorzystywany przez setki tysięcy polskich gospodarstw domowych.
Potrzebujemy precyzyjnego języka
Transformacja energetyczna jest procesem skomplikowanym. Obejmuje różne technologie, paliwa i rozwiązania techniczne.
Jeżeli mówimy o paliwie z biomasy, używajmy określenia „pellet drzewny”. Jeżeli mówimy o granulacie zawierającym węgiel, nazywajmy go „pelletem węglowym”. Takie rozróżnienie jest konieczne zarówno z punktu widzenia branży, jak i zwykłych obywateli.
Dzisiaj największym zagrożeniem dla użytkowników kotłów na pellet nie są przepisy, lecz dezinformacja. A ta zaczyna się często od jednego nieprecyzyjnego słowa w nagłówku.
Pellet drzewny produkowany z pozostałości tartacznych nie jest tym samym produktem co pellet zawierający 85% węgla kamiennego. W interesie całej branży oraz milionów odbiorców ciepła jest, aby media zaczęły te pojęcia wyraźnie rozróżniać.