Na miejsce przyjechali przedstawiciele całego środowiska zduńskiego - wszystkich trzech cechów zduńskich działających w Polsce. Byli więc przedstawiciele Cechu Zdunów Polskich, Małopolskiego Cechu Zdunów oraz Cechu Zdunów i Kominkarzy.
W jednym miejscu spotkali się ludzie, którzy na co dzień pracują w różnych częściach kraju, mają różne doświadczenia i spojrzenie na wiele spraw, ale łączy ich jedno - zduństwo. Piknik stał się więc okazją do rozmów, wymiany doświadczeń, wspominania, ale również zwyczajnego bycia razem.
Bo właśnie taki był jego charakter. Mniej oficjalny, bardziej rodzinny.
Organizatorzy przez ponad trzy lata przygotowywali wydarzenie, szukając odpowiedniego miejsca, sponsorów, wystawców i patronów medialnych, przygotowując materiały promocyjne, gry i zabawy. Dariusz Chmieliński przejechał setki kilometrów, rozwieszając plakaty promujące wydarzenie. Wszystko po to, aby 16 sierpnia zduńska społeczność mogła spotkać się nie wirtualnie, nie przy okazji targów czy szkolenia - na żywo i na luzie.
I patrząc na to, co działo się tego dnia w Parzęczewie, można powiedzieć, że ten pomysł się udał.
Piknik rozpoczął się około godziny 10 uroczystym otwarciem, w którym uczestniczył burmistrz Parzęczewa Ryszard Nowakowski. To właśnie on oficjalnie rozpoczął wydarzenie, witając jego uczestników.
Choć był to moment oficjalny, atmosfera szybko nabrała zdecydowanie mniej formalnego charakteru. Rozmowy przeniosły się między stoiskami, przy stołach i w przestrzeń pikniku. Było jedzenie, muzyka, spotkania ze znajomymi i mnóstwo okazji do rozmów.
Były również atrakcje przygotowane z myślą o najmłodszych. Dzieci mogły uczestniczyć w zabawach i rodzinnych konkurencjach, a szczególną atrakcją były stanowiska, na których mogły własnoręcznie pracować w glinie. Dzięki temu zduństwo można było nie tylko zobaczyć, ale również dotknąć i samemu spróbować swoich sił w pracy z materiałem.
Rodzinny charakter imprezy nie oznaczał jednak rezygnacji z rozmów o ważnych dla środowiska tematach.
W programie znalazły się wystąpienia Jacka Ręki, Starszego Cechu Zdunów Małopolskich, oraz Wojciecha Perka. Poruszali oni kwestie niezwykle istotne dla przyszłości zawodu zduna - między innymi potrzebę obrony i zachowania zawodu oraz znaczenie drewna kawałkowego jako odnawialnego źródła energii i paliwa wykorzystywanego do ogrzewania. Była więc przestrzeń zarówno na rozmowę o przyszłości zduństwa, jak i na zwykłe spotkanie przy kawie czy wspólnym posiłku. I właśnie ta różnorodność sprawiła, że piknik miał swój wyjątkowy charakter.
Na miejscu nie zabrakło również firm i producentów związanych ze zduństwem i ogrzewaniem. Wśród wystawców i sponsorów znaleźli się m.in. DEFRO, Unico, Tomillo, Feniksus, TATAREK, Budownictwo Naturalne Ryszard Buczek, CEBUD – Nowe Technologie, Nadleśnictwo Grotniki, Kaflarnia Kornak, Kaflarnia Stalowa Wola, Kafel Art, Kominki Bielawski, Eko Zdun Piece Kominki, Poujoulat, Państwowy Instytut Energetyki oraz przedstawiciele usług zduńskich.
Nie zabrakło również produktów i rozwiązań związanych bezpośrednio z ogniem, ceramiką i budową pieców oraz kominków. Dzięki temu piknik był jednocześnie okazją do zaprezentowania tego, czym współczesne zduństwo jest dzisiaj.
Ale wystawcy nie byli tego dnia najważniejsi. Najważniejsi byli ludzie.
Organizatorzy, mówiąc o powodach stworzenia pikniku, podkreślali, że chcieli przede wszystkim spotkać się na żywo. Podać sobie rękę, porozmawiać bez pośpiechu, wymienić doświadczenia i wspólnie spędzić czas.
I rzeczywiście - tego dnia było widać, że środowisko zduńskie potrzebuje takich spotkań.
Na co dzień wiele kontaktów odbywa się przez telefon, internet czy podczas branżowych wydarzeń. Tym razem można było usiąść razem przy stole, porozmawiać o pracy, ale również o zupełnie zwyczajnych sprawach. Był śmiech, wspomnienia, dyskusje, muzyka i wspólne zdjęcia. Była też świadomość, że mimo różnic wszyscy tworzą jedno środowisko.
Z perspektywy osoby, która obserwowała piknik na miejscu, trudno nie zauważyć, że jego największą wartością nie były konkretne atrakcje czy liczba wystawców, ale atmosfera. Była to atmosfera sprzyjająca rozmowie i budowaniu relacji. Tego dnia zduństwo pokazało się nie tylko jako zawód i rzemiosło, ale jako środowisko ludzi, których łączy wspólna pasja i tradycja.
Pierwszy Rodzinny Piknik Zduński pokazał również, że można spotkać się ponad podziałami i różnicami, wspólnie rozmawiać o trudnych dla branży tematach, ale jednocześnie dobrze się bawić. Organizatorzy zapowiadają, że spotkanie będzie miało swoją kontynuację.
Po tym, co wydarzyło się 16 sierpnia w Parzęczewie, można powiedzieć jedno: zduńska rodzina zdecydowanie potrzebuje takich spotkań.





















