Co oznacza awaria infrastruktury energetycznej z punktu widzenia przeciętnego domu?
- Brak prądu – większość współczesnych systemów ogrzewania jest od niego uzależniona. Elektryczność zasila pompy obiegowe centralnego ogrzewania, wentylatory, podajniki paliwa oraz elektroniczne sterowniki kotłów. W efekcie nawet ogrzewanie gazowe czy na paliwo stałe może całkowicie przestać działać podczas black-outu. Jeśli instalacja c.o. nie ma możliwości grawitacyjnego obiegu wody, brak zasilania oznacza brak ciepła, a w dodatku grozi poważnymi uszkodzeniami kotła i instalacji, ponieważ gorąca woda wówczas nie krąży, co może doprowadzić do przegrzania oraz rozsadzenia urządzeń. We współczesnych domach unieruchomienie pomp cyrkulacyjnych i sterowników praktycznie wstrzymuje wszelkie ogrzewanie, chyba że dane źródło ciepła działa całkowicie niezależnie od elektryczności, np. kominek na drewno bez płaszcza wodnego.
- Brak gazu – dla domów opalanych gazem sieciowym odcięcie dostaw oznacza utratę podstawowego paliwa. Kocioł gazowy natychmiast się wyłączy (nawet jeśli prąd nadal jest dostępny). Dotyczy to także urządzeń typu kuchenka gazowa czy piecyk gazowy – one również przestaną działać bez gazu z sieci. Domy korzystające z innych paliw (węgiel, drewno, olej opałowy, LPG z własnego zbiornika) będą na brak gazu sieciowego niewrażliwe, ale w skali kraju kryzys gazowy oznacza dodatkowe obciążenie sieci elektroenergetycznej (ludzie dogrzewają się prądem) i potencjalne przerwy w dostawach prądu. Na Ukrainie ataki rakietowe skutkowały lokalnymi awariami gazociągów, np. w Kiwshariwce mieszkańcy przez trzy tygodnie nie mieli gazu, prądu ani wody po zniszczeniu linii zaopatrzenia.
Podsumowując, najgorszy scenariusz to jednoczesny brak prądu i gazu zimą, wtedy dostępne pozostają jedynie te źródła ogrzewania, które mają własny zapas paliwa oraz nie potrzebują zasilania sieciowego. Przeanalizujmy teraz poszczególne rozwiązania grzewcze pod kątem takiego kryzysu.
Kotły gazowe (ogrzewanie gazowe)
Nowoczesne kotły kondensacyjne na gaz ziemny to bardzo popularne źródło ciepła w domach. Pobierają paliwo z sieci gazowej i wymagają zasilania elektrycznego do działania wentylatora, automatyki palnika oraz pomp obiegowych c.o.
Kocioł gazowy nie będzie działał bez zasilania elektrycznego, nawet jeśli gaz jest dostępny. Iskra zapłonowa, elektronika i pompy nie uruchomią się. Kaloryfery szybko wystygną, bo przestanie krążyć w nich woda podgrzewana w kotle. Jest to spore zaskoczenie dla niektórych użytkowników, bo mogło by się wydawać, że kocioł gazowy będzie grzał mimo braku prądu. Tak, niestety, nie jest. Rozwiązaniem jest zapewnienie kotłowi awaryjnego zasilania. W praktyce wystarczy stosunkowo niewielka moc. Kotły gazowe wraz z pompkami pobierają zwykle poniżej ~400 W. Można zatem zastosować akumulator z przetwornicą (UPS), który w momencie zaniku sieci zasili kocioł przez kilka godzin. Alternatywą jest agregat prądotwórczy, ponieważ nawet niewielki model jednofazowy o mocy 1–2 kW spokojnie poradzi sobie z utrzymaniem pracy kotła gazowego. Należy jednak pamiętać o stabilności napięcia, tanie agregaty dają „brudny” prąd, który może zakłócać elektronikę kotła (dlatego najlepsze są generatory inwerterowe dające czystą sinusoidę). Ważne jest też bezpieczne podłączenie do instalacji (najlepiej przez przełącznik agregat-sieć, aby nie podać prądu w linie energetyczne na zewnątrz). Podsumowując, kocioł gazowy + UPS/agregat = możliwe ogrzewanie mimo black-outu. Wiele osób w Polsce już inwestuje w takie zabezpieczenia przed ewentualnym blackoutem.
Odcięcie gazu unieruchamia kocioł bez względu na dostępność prądu, urządzenie zostaje pozbawione paliwa. W kryzysie wojennym dostawy gazu mogą zostać przerwane na poziomie regionalnym lub krajowym. W domu ogrzewanym wyłącznie gazem oznacza to brak ciepła. Opcje awaryjne to wykorzystanie innego źródła ciepła (np. kominka na drewno, jeśli jest) lub zastąpienie gazu innym paliwem. W teorii wiele kotłów gazowych da się przezbroić na LPG i zasilić ze zbiornika na gaz płynny (przygotowanie takiej opcji wymaga jednak zawczasu instalacji przystosowanej do LPG i posiadania własnego zbiornika lub butli 11 kg). Innym rozwiązaniem doraźnym jest ogrzewanie elektryczne (o ile prąd jest), np. grzejnikami olejowymi, farelką, ale to obciążające i kosztowne dla sieci.
Kotły na olej opałowy (paliwa ciekłe)
Kotły olejowe (na lekki olej opałowy) działają podobnie jak gazowe, różnica to paliwo przechowywane w zbiorniku na posesji. Do spalania oleju kocioł wykorzystuje palnik z pompą i dyszą rozpylającą paliwo, sterowany elektronicznie. Kotły olejowe mogą również pracować na gaz ziemny po zmianie palnika.
Kocioł olejowy również nie działa bez prądu, jego palnik, sterownik i pompa obiegowa c.o. potrzebują zasilania. Skutki są takie same, jak przy kotle gazowym – brak ciepła i ryzyko wychłodzenia domu. Rozwiązaniem jest zasilanie awaryjne. Dzięki temu, że paliwo mamy na miejscu, wystarczy zapewnić prąd, czyli agregat lub UPS, który pozwoli zasilić kocioł na czas awarii sieci. Pobór mocy palnika olejowego jest nieco wyższy niż gazowego (trzeba rozkręcić pompę paliwa i wentylator), ale typowo nadal mieści się w kilkuset watach. Mały generator 2–3 kW poradzi sobie bez trudu z podtrzymaniem ogrzewania olejowego. Oczywiście należy pamiętać o zapasie paliwa zarówno do agregatu, jak i kotła.
Brak gazu nie wpływa na kocioł olejowy, bo korzysta on z niezależnego paliwa. W istocie posiadacze ogrzewania olejowego byliby wygranymi w scenariuszu kryzysu gazowego. Ich kotły pracowałyby normalnie, podczas gdy gazowe w okolicy wygasły. Wadą jest jednak zależność od dostaw oleju, w razie długotrwałego konfliktu może być trudno uzupełnić zapasy, ale na to użytkownik ma wpływ, mogąc magazynować większą ilość paliwa na posesji.
Podsumowując, ogrzewanie olejowe jest niezależne od sieci gazowej, a przy wsparciu awaryjnego zasilania może funkcjonować nawet w długotrwałym blackoucie. Z tego względu niektórzy traktują je jako system bardziej „kryzysoodporny”, niż ogrzewanie gazowe. Zapas paliwa może zasilić zarówno kocioł, jak i agregat prądotwórczy. Jednak w normalnych warunkach koszty ogrzewania olejem są drastycznie wyższe od gazu czy pompy ciepła, a ponadto urządzenia wymagają regularnego serwisu palnika.
Kotły na paliwa stałe z automatyką (nowoczesne kotły pelletowe i na drewno)
Do tej kategorii zaliczamy kotły na pellet, zrębki i inne paliwa stałe, które wyposażone są w podajnik automatyczny, wentylator nadmuchowy i elektroniczny sterownik. To tzw. kotły nowej generacji na paliwa stałe, wygodniejsze w obsłudze, często z zasobnikiem i automatycznym dozowaniem paliwa. Niektóre kotły zgazowujące drewno i kominki z płaszczem wodnym również mają elektryczne elementy (dmuchawy, pompy).
Podobnie jak poprzednio, awaria zasilania zatrzymuje działanie takiego kotła. Bez prądu nie pracuje podajnik (ślimak podający paliwo z zasobnika), wyłącza się wentylator nadmuchu i gaśnie cały sterownik, a więc kocioł nie poda nowej dawki paliwa i nie utrzyma procesu spalania. Co istotne, jeśli prąd zaniknie nagle, a w palenisku kotła wciąż żarzy się paliwo, może dojść do przegrzania kotła, gdy przestaje działać pompa odbierająca ciepło do instalacji, a palący się jeszcze węgiel/pellet grzeje kocioł. Nowoczesne kotły mają zabezpieczenia (zawory schładzające, zasilane wodą z sieci) lub mogą wygasić palnik podajnika, ale i tak zaleca się stosować zasilanie awaryjne UPS właśnie po to, aby podtrzymać pracę pomp i sterowników kotła na paliwo stałe w razie zaniku prądu. Awaryjny UPS albo agregat prądotwórczy o mocy kilku kilowatów rozwiązuje problem – pozwala zasilać podajnik, dmuchawę i pompę, dzięki czemu kocioł dalej będzie spalał paliwo i ogrzewał dom mimo black-outu. Warunkiem jest, oczywiście, zapas paliwa stałego (węgla, pelletu, drewna).
Kotły na paliwa stałe są niezależne od sieci gazowej, więc odcięcie gazu nie wpływa na ich działanie. W sytuacji kryzysu gazowego dom z kotłem pelletowym może nadal być ogrzewany, o ile tylko jest zapas własnego paliwa. W praktyce wiele gospodarstw domowych zawsze posiada pewien zapas opału na całą zimę, co daje względne bezpieczeństwo energetyczne (w odróżnieniu od “just-in-time” dostaw gazu sieciowego). Warto jednak mieć na uwadze, że paliwa stałe też mogą stać się deficytowe podczas przedłużającego się konfliktu, np. na Ukrainie rząd rozdawał darmowe drewno opałowe mieszkańcom rejonów przyfrontowych, bo normalny transport i handel były zakłócone.
O FAKE NEWSACH DOTYCZĄCYCH PELLETU - PRZECZYTASZ TUTAJ
Tradycyjne piece na drewno (piecyki, kominki, piece kaflowe)
Tutaj mieszczą się wszystkie źródła ciepła, które nie wymagają prądu oraz ogrzewają bezpośrednio przez spalanie paliwa stałego i emisję ciepła do pomieszczenia. Typowe przykłady: kominek opalany drewnem (bez wymuszonego nadmuchu), wolno stojący piecyk, tradycyjny piec kaflowy z cegieł szamotowych czy kuchnia węglowa (piec kuchenny). Urządzenia te nie mają elektroniki ani pomp, ciepło jest przekazywane poprzez konwekcję i promieniowanie do otoczenia. W wielu domach jednorodzinnych w Polsce kominek pełni funkcję dodatkowego (awaryjnego) źródła ciepła. Kocioł od pieca odróżnia właśnie sposób przekazywania ciepła. Piec oddaje ciepło do otoczenia, a kocioł do wody.
Kuchnie na drewno lub węgiel umożliwiają nie tylko ogrzanie pomieszczenia, ale przede wszystkim ugotowanie jedzenia czy nagrzanie wody do skromnej kąpieli. To off-gridowy, survivalowy must-have dla wszystkich przygotowujących się na ewentualną konieczność przetrwania.
Piece tradycyjne działają bez prądu, to ich największa zaleta w sytuacji kryzysowej. Jeśli mamy kominek czy kozę, możemy palić w nim drewnem nawet podczas black-outu i otrzymamy ciepło (co prawda tylko w tym pomieszczeniu, gdzie stoi piec, ale zawsze). W przeciwieństwie do systemów centralnych, tutaj nie ma pomp ani złożonych automatycznych podajników, więc brak zasilania nie przeszkadza. Warunek to, oczywiście, zapas paliwa: drewno, węgiel, brykiet lub cokolwiek, co można spalić. Warto mieć pod ręką choćby kilka kubików drewna na zimę „na wszelki wypadek”. Doświadczenia z Ukrainy pokazują, że w sytuacji długotrwałego odcięcia prądu ludzie wracają do palenia w prostych piecach, w miastach, gdzie to możliwe, odrestaurowywano stare piece kaflowe, a na wsiach korzystano masowo z pieców kuchennych i żeliwnych kóz. Organizacje pomocowe dostarczały nawet gotowe metalowe piecyki mieszkańcom odciętym od ogrzewania. Te proste urządzenia pozwoliły dogrzać schrony i domy, kiedy inne systemy zawiodły.
Tego typu piece nie korzystają z gazu, więc nie odczują jego braku. Co więcej, w razie kryzysu gazowego wiele osób przerzuca się na palenie drewnem bądź węglem. Trzeba jednak pamiętać o kwestiach bezpieczeństwa – piece powinny być sprawne, mieć drożny komin i odpowiednią wentylację. W warunkach wojennych w Ukrainie zdarzały się, niestety, wypadki zaczadzeń, gdy ludzie palili czym popadnie w prowizorycznych piecykach przy braku przewietrzania. Mimo to tradycyjne paleniska okazały się niezastąpione. Są całkowicie off-grid, czyli niezależne od jakichkolwiek sieci zewnętrznych.
Piecyk lub kominek w domu to najlepsze zabezpieczenie na totalny blackout. Zapewni ciepło nawet przy równoczesnym braku prądu i gazu. W normalnej sytuacji może pełnić rolę dekoracyjno-rekreacyjną, ale w kryzysie staje się urządzeniem ratującym życie. Warto rozważyć posiadanie choćby małego piecyka na drewno w domu jednorodzinnym, nawet jeśli na co dzień z niego nie korzystamy.
Należy pamiętać, że skuteczność pieców opalanych drewnem czy węglem zależy bezpośrednio od dostępności paliwa. Drewno musi być odpowiednio przygotowane. Świeżo ścięte zawiera nawet 50–60% wilgoci i spala się bardzo nieefektywnie, powodując silne dymienie i niską sprawność cieplną. Dlatego konieczne jest jego sezonowanie przez co najmniej 12–24 miesiące, aby wilgotność spadła poniżej 20%. W praktyce oznacza to, że w sytuacji kryzysowej nie można „po prostu ściąć drzewa i nim napalić”. Drewno musi być zawczasu przygotowane i zmagazynowane. Z tego względu posiadanie własnego zapasu suchego drewna jest warunkiem realnej użyteczności pieców tradycyjnych jako awaryjnego źródła ogrzewania.
CZY WARTO MIEĆ KOMINEK? - PRZECZYTAJ OPINIE NASZEGO REDAKTORA NACZELNEGO
Grawitacyjne instalacje centralnego ogrzewania
Instalacja centralnego ogrzewania działająca w układzie grawitacyjnym wykorzystuje naturalny obieg wody wywołany różnicą jej gęstości przy różnych temperaturach. Ogrzana woda unosi się z kotła ku górze i rozprowadzana jest pionowymi przewodami do grzejników, a schłodzona opada z powrotem w dół.
Układ grawitacyjny ma również istotne ograniczenia eksploatacyjne. Nie ma możliwości wykonania ogrzewania podłogowego w obiegu grawitacyjnym. Otwarty charakter układu sprawia, że woda ma stały kontakt z tlenem z powietrza, co sprzyja korozji wewnątrz rur. Po latach w najniższych punktach instalacji gromadzi się czarny osad (tzw. szlam), będący produktem korozji żelaza. Z uwagi na powyższe mankamenty, od końca XX wieku większość instalacji grawitacyjnych została z czasem zmodernizowana (przez dodanie pompy obiegowej lub całkowitą wymianę systemu na pompowy) bądź całkowicie zlikwidowana. Obecnie takie ogrzewanie spotyka się sporadycznie, na przykład w niewielkich domach sezonowych ogrzewanych kotłem na paliwo stałe lub na obszarach, gdzie często występują przerwy w dostawie prądu. W takich sytuacjach niezależność ogrzewania od energii elektrycznej bywa kluczową zaletą.
Ogrzewanie elektryczne (piece akumulacyjne, grzejniki)
Niektóre domy korzystają z bezpośredniego ogrzewania elektrycznego, np. maty grzewcze w podłodze, piece akumulacyjne (magazynujące ciepło taryfowe), bojlery elektryczne na ciepłą wodę czy zwyczajne przenośne grzejniki i farelki.
W przypadku tych urządzeń sprawa jest oczywista – przestają działać natychmiast po zaniku prądu. Cały dom zdany tylko na ogrzewanie elektryczne błyskawicznie się wychłodzi podczas dłuższego blackoutu (chyba że jest świetnie zaizolowany). Nie ma też sposobu na proste zasilanie awaryjne, bo sumaryczna moc takich instalacji jest duża. Można, oczywiście, zasilać pojedynczy grzejnik z agregatu prądotwórczego, ale ogrzanie całego domu z generatora przekraczałoby możliwości ekonomiczne (np. jedna farelka 2 kW to spore obciążenie dla małego agregatu i zużycie kilku litrów benzyny na dobę). W praktyce użytkownicy ogrzewania elektrycznego w kryzysie muszą przejść na inne źródła ciepła, np. wspomniane piece na drewno, lub przenieść się do ogrzewanych stref (np. jedna izba ogrzewana kominkiem).
Brak gazu nie ma tu znaczenia, ogrzewanie elektryczne jest niezależne od gazu. Jednak podczas kryzysu gazowego wiele osób może awaryjnie włączyć elektryczne dogrzewacze, co przy dużej skali może dodatkowo przeciążyć sieć elektryczną. Jest to zatem rozwiązanie mające niski sens w warunkach wojennych, bo zakłada sprawną sieć elektryczną.
Ciekawym przypadkiem są domy pasywne lub bardzo energooszczędne, które nie mają klasycznego systemu ogrzewania, czasem ogrzewa się je właśnie grzejnikami elektrycznymi o niewielkiej mocy. Taki dom, jeśli jest świetnie ocieplony, może przetrwać kilka dni bez ogrzewania (wolno traci ciepło). Jednak w skali ogólnej to margines.
Pompy ciepła
Pompa ciepła (powietrzna, gruntowa) to urządzenie ogrzewające dom przez elektryczny napęd sprężarki i wymianę ciepła z otoczeniem. Uważana za nowoczesne i ekologiczne źródło ogrzewania, zazwyczaj wymaga zasilania trójfazowego 400 V ze względu na moc sprężarki. Wiele popularnych modeli o mocy 8–12 kW jest właśnie trójfazowa, choć mniejsze pompy (do 5 kW) mogą być jednofazowe.
Pompa ciepła natychmiast przestaje działać przy braku zasilania elektrycznego. W odróżnieniu od kotła na gaz czy pellet, tutaj nie ma sposobu na awaryjne zasilanie niskim kosztem, bo zapotrzebowanie mocy jest wysokie. Do zasilania pompy ciepła o mocy ~10 kW potrzebny byłby duży agregat trójfazowy o sile co najmniej 3 kW mocy ciągłej. To urządzenie kosztowne, głośne, zużywające dużo paliwa, rzadko który właściciel domu takie posiada. Standardowy domowy agregat 2–3 kW 230 V nie uruchomi pompy ciepła (brak 3 faz). W rezultacie posiadacz pompy ciepła jest w najtrudniejszej sytuacji podczas blackoutu. Bez prądu nie ma żadnego ogrzewania ani łatwej możliwości jego przywrócenia. Pewnym rozwiązaniem może być system paneli fotowoltaicznych z dużym magazynem energii. Jeśli ktoś ma instalację off-grid zdolną pokryć kilka kW zapotrzebowania, może zasilać pompę ciepła z baterii. Jednak jest to rzadko spotykane (kosztowne i skomplikowane). Panele PV pracują głównie w sezonie letnim, co ogranicza możliwości wykorzystania tego rozwiązania. W praktyce właścicielowi pompy ciepła w razie długiej awarii zasilania pozostaje awaryjne źródło ciepła, np. kominek lub koza (dlatego zaleca się, aby budując dom z pompą ciepła i rekuperacją, nie rezygnować całkowicie z kominka właśnie na wypadek sytuacji awaryjnej).
Warto wspomnieć, że szczególną podatnością na awarie w trudnych warunkach charakteryzują się pompy ciepła typu powietrze/woda w wersji monoblokowej. Cały ich układ hydrauliczny znajduje się na zewnątrz budynku, co oznacza, że w przypadku zaniku zasilania i zatrzymania pomp obiegowych, istnieje realne ryzyko zamarznięcia wymiennika i rurociągów przy ujemnych temperaturach. Z tego względu w takich instalacjach stosuje się często glikol jako czynnik w obiegu lub dodatkowe zabezpieczenia, jednak w sytuacji kryzysowej mogą one okazać się niewystarczające. Warto też zaznaczyć, że na rynku istnieją alternatywne konstrukcje pomp ciepła, takie jak urządzenia adsorpcyjne (np. Robur), które jako źródło energii napędowej wykorzystują gaz ziemny lub LPG. Dzięki temu nie obciążają sieci elektroenergetycznej, a jednocześnie oferują ogrzewanie i przygotowanie ciepłej wody użytkowej. Ich wadą jest natomiast pełna zależność od dostępności gazu – w przypadku odcięcia dostaw paliwa stają się bezużyteczne, podobnie jak tradycyjne kotły gazowe.
Podsumowując, sprężarkowa pompa ciepła zapewnia bezpieczeństwo przy kryzysie gazowym, ale nie przy blackoutach. Idealnie sprawdza się w krajach spokojnych, ze stabilną siecią, natomiast w warunkach klęski żywiołowej trzeba mieć plan awaryjnego ogrzewania.
POMPA CIEPŁA PLUS KOMINEK? - PRZECZYTAJ WYPOWIEDZI EKSPERTA
Awaryjne zasilanie prądem – jak zabezpieczyć dom?
Po przeanalizowaniu wszystkich powyższych źródeł ogrzewania, widać wyraźnie, że piętą achillesową większości systemów jest elektryczność. Dlatego podstawowym elementem przygotowania domu na kryzys energetyczny jest zapewnienie awaryjnego zasilania kluczowych urządzeń.
- Awaryjny generator prądu (agregat) – przenośny generator spalinowy to najprostsze źródło awaryjnego zasilania. Pozwala on uruchomić kocioł gazowy, olejowy czy pelletowy podczas blackoutu, a także zasilić kilka żarówek, lodówkę czy ładowarki. Wybierając agregat, warto dobrać moc do planowanych obciążeń (zwykle 2–3 kW wystarcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb domu), a także rozważyć model inwertorowi, dający stabilne napięcie. To ważne dla delikatnej elektroniki kotłów i pomp. Należy pamiętać o bezpiecznej eksploatacji: agregat musi stać na zewnątrz lub w dobrze wentylowanym miejscu (emisja spalin!), a hałas może być uciążliwy (urządzenia te pracują głośno). W warunkach wojennych w Ukrainie generatory stały się powszechne – „przy kawiarniach i sklepach generatory hałasują dosłownie jeden obok drugiego”, opisywały media. Warto więc mieć przygotowane długie przewody lub obudowę wyciszającą, aby ulokować agregat nieco dalej od pomieszczeń mieszkalnych.
- UPS z akumulatorami – rozwiązanie przydatne do podtrzymania pracy pieca lub pompy c.o. na krótszy czas. UPS (Uninterruptible Power Supply) to urządzenie z wbudowaną baterią i przetwornicą, które automatycznie przejmie zasilanie przy zaniku prądu. Wystarczy podłączyć nim kocioł i pompę c.o. Dostępne są specjalne UPS-y dedykowane do kotłowni, często z opcją podłączenia zewnętrznego akumulatora o dużej pojemności, aby wydłużyć czas podtrzymania. Typowy czas działania zależy od pojemności baterii, może to być od kilkudziesięciu minut do nawet kilkunastu godzin. UPS pracuje bezgłośnie i bez spalin, więc świetnie sprawdza się na nocne wyłączenia prądu. Wadą jest ograniczony czas działania (potem trzeba naładować akumulatory, co znów wymaga prądu z sieci lub agregatu). Mimo tych mankamentów jest to cenny element ochrony – ratuje też przed uszkodzeniem instalacji c.o. przy nagłym zaniku zasilania.
Alternatywy na wypadek kryzysu energetycznego (co zrobić, jak żyć)?
- Zapasy paliwa i alternatywne ogrzewacze – nawet jeśli na co dzień dom ogrzewany jest gazem czy pompą ciepła, warto przygotować awaryjne źródło ciepła, które jest niezależne od sieci. Może to być wspomniany piecyk lub kominek na drewno. Kluczowe jest zapewnienie do nich paliwa na kilka dni lub tygodni. Zgromadzone zasoby drewna w ogródku mogą zadecydować o komforcie termicznym rodziny. W warunkach polskich zimy bywają mroźne, więc zabezpieczenie choćby minimalnego ogrzewania awaryjnego jest kluczowe.
- Ograniczanie strat ciepła – w sytuacji kryzysowej warto też stosować metody oszczędzania ciepła: uszczelnić okna, ograniczyć ogrzewanie do jednego pokoju (tzw. warm room – jedno pomieszczenie jako schronienie), w pozostałych pomieszczeniach utrzymywać temperaturę minimalną, aby instalacje nie zamarzły. Dobre zasłony, dywany, izolacja drzwi pomogą utrzymać ciepło dłużej. To ostateczne środki, ale w skrajnych warunkach wojennych mogą okazać się potrzebne.
- Doświadczenia ukraińskie pokazują, jak mieszkańcy radzili sobie z kryzysem energetycznym. Gdy zawodny stał się prąd z sieci, na masową skalę uruchamiano agregaty prądotwórcze. Do końca 2022 roku sprowadzono do Ukrainy ponad 500 tysięcy generatorów prądu. Z kolei gdy centralne ogrzewanie przestało działać, kluczowe okazały się tradycyjne piece na drewno. Wolontariusze zorganizowali produkcję i dystrybucję setek prostych piecyków opalanych drewnem, niezbędnych do ogrzania choćby jednego pokoju i ugotowania posiłku. W obliczu mrozów były one absolutnie niezbędne do przetrwania.
KOMINEK - ZABEZPIECZENIE ENERGETYCZNE - PRZECZYTAJ
Na koniec warto podkreślić, że przygotowanie domu na kryzys energetyczny nie jest przesadą, lecz wyrazem przezorności. Zapewnienie sobie alternatywnego źródła ciepła i prądu może zadecydować o przetrwaniu zimy w warunkach długotrwałych awarii. Polegaj na sobie, miej własne niezależne źródła energii, bo w sytuacji krytycznej infrastruktura państwowa może zawieść. Pozostaje życzyć nam wszystkim, aby powyższa wiedza nie musiała być nigdy sprawdzona w praktyce, ale przezorność nakazuje, by być gotowym na najgorsze, licząc na najlepsze.
Nikon Gawryluk – ekspert w dziedzinie energetyki i HVACR, specjalizujący się w systemach grzewczych oraz ciepłowniczych nowej generacji. Odpowiedzialny za realizację licznych instalacji gruntowych pomp ciepła, systemów przemysłowego odzysku ciepła oraz zaawansowanych projektów modernizacyjnych w obiektach komercyjnych i publicznych. Autor artykułów branżowych i analiz dotyczących stabilności systemu elektroenergetycznego, inercji sieci i bezpieczeństwa transformacji energetycznej. Członek zespołu aktualizującego Sektorową Ramę Kwalifikacji dla Energetyki, ekspert w PKN i CEN, autor standardów montażu pomp ciepła na propan oraz programów szkoleniowych dla branży HVACR.
























