W debacie uczestniczyli posłowie, Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak oraz Wiceminister Energii – Konrad Wojnarowski. Argumenty branży wybrzmiały wprost, w miejscu, gdzie powinny przekładać się na decyzje. Ale jednocześnie trudno przemilczeć rzecz fundamentalną – konferencja dotycząca naprawy Programu „Czyste Powietrze” odbyła się bez udziału Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Instytucji, które za ten program odpowiadają.
Czy naprawdę jesteśmy już na etapie, w którym głos profesorów, ekspertów i praktyków rynku uznawany jest za stratę czasu? Czy ktoś stwierdził, że nie potrzebuje konfrontacji z faktami, a tylko wygodnego przekonania o własnej nieomylności? Odpowiedź zaczyna być widoczna. Szczególnie w kontekście zapowiedzianych kontroli przez Najwyższą Izbę Kontroli oraz działań podjętych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. To nie są opinie. To są fakty. I one wprost pokazują, jak kosztowna była ignorancja i brak dialogu. Najważniejsze jest jednak to, co nastąpiło dalej. Zapowiedź kontroli oraz rozpoczęte działania instytucji państwowych potwierdzają jedno – problemy, o których mówiliśmy od 2023 roku, nie były przesadą. Były trafną diagnozą systemu, a dokładnie:
- System kwalifikacji urządzeń - dopuszczanie w 2024 roku technologii na podstawie zagranicznych znaków jakości, bez realnej weryfikacji parametrów, otworzyło drzwi do nadużyć i chaosu rynkowego.
- Brak kontroli nad przepływem środków publicznych - program, który miał wspierać transformację energetyczną w Polsce, w praktyce w większości przypadkach stał się mechanizmem transferu środków poza krajową gospodarkę.
- Brak odpowiedzialności systemowej - konsument został pozostawiony sam – z urządzeniami bez serwisu, bez części zamiennych i bez realnego wsparcia. To nie jest margines błędów. To efekt źle zaprojektowanego systemu.
Dlatego przedstawione postulaty nie są listą życzeń. To spójna mapa działań: przywrócenie kontroli państwa nad rynkiem urządzeń, audyt technologii dopuszczonych do programów publicznych, zasada „local content”, definicja produktu europejskiego i pełna transparentność raportów na liście ZUM. Do tego dochodzą konkretne rozwiązania dla bezpieczeństwa energetycznego – uznanie pelletu za paliwo strategiczne, wsparcie krajowej produkcji i stabilizacja rynku surowców.
Obecnie instytucje kontrolne robią to, co od początku powinno być standardem. Ale kluczowe pytanie brzmi inaczej: dlaczego dopiero teraz?
Jeżeli program Czyste Powietrze ma odzyskać wiarygodność, nie wystarczy reagować na zaistniały kryzys. Trzeba wdrożyć rozwiązania, które już zostały przedstawione – jasno, konkretnie i bez miejsca na interpretacje. Wiedza jest. Narzędzia są. Brakuje tylko jednego – decyzji.
Adam Nocoń, prezes IGU OZE
OGRZEWANIE DOMU W SEZONIE 25/26, REFLEKSJE WITOLDA HAWAJSKIEGO

Jeszcze nie tak dawno na polskim rynku urządzeń grzewczych dominowały pompy ciepła. Polacy tutaj mieli niewielki udział w rynku, a doskonały deal robili inni, od no-name pochodzących z Chin „składaków”, po czołowe światowe marki. Przyszła jednak zima i pompy ciepła pokonane zostały przez „rachunki grozy”. Nie pomogło intensywne lobbowanie, dotacyjne preferencje. Pompy ciepła, które od lat doskonale sprawdzają się w warunkach skandynawskich, nie wytrzymały ani polskich cen prądu, ani polskiego sposobu „obsługi klienta”, ani także wyłudzania dotacji. I wtedy do gry weszły kotły na pellet, głównie polskiej produkcji, które na rynku – głównie w programie Czyste Powietrze – zdemolowały wręcz pompy ciepła. Za olimpijskim tempem sprzedaży i instalacji urządzeń nie nadążyła jednak dystrybucja paliwa. A jak wiadomo, bez paliwa żaden pojazd nie pojedzie.
Z drugiej strony, polski rynek pelletu jest wciąż bardzo młody, więc trudno było mieć zarazem wieloletnie obserwacje pogody, jak i zachowania klientów. W ciągu 2-3 lat trudno też zbudować sieć odpowiedzialnych dystrybutorów, tak jak zrobili to sprzedawcy węgla. No i wystarczyły dwa zimowe tygodnie, aby zawinił brak paliwa i dostały „po tyłku” dobre urządzenia, a budowane dynamicznie zaufanie do pelletowego ogrzewania zostało „nadszarpnięte”. Używam celowo tego słowa, aby nie pojawiło się groźniejsze – „zawiedzenie”, bo wciąż mam nadzieję… Z pewnością ta sytuacja nie wpłynie pozytywnie na polski rynek kotłów pelletowych, a pierwsze oznaki już są widoczne, bo ludzie coraz częściej sięgają po kotły dwupaliwowe, gdzie można spalać również drewno. Odżyli też sprzedawcy węgla i kotłów na węgiel, bo drewno i węgiel oraz urządzenia na te paliwa okazały się w sezonie grzewczym 25/26 najbardziej stabilnymi i najtańszymi w eksploatacji. Jeśli chodzi o drewno, cieszy mnie ten fakt bardzo, natomiast gdy chodzi o węgiel, to już nieszczególnie, jednak mam nadzieję, że mimo wszystko ekologiczne paliwo, jakim jest pellet, wygra.
wh
























