Reklama

Ciepłe słówka: Czy nadejdzie w Polsce „czas drewna”?

Na zdrowy rozsądek - warto więc byłoby postawić, jeśli nie całkowicie to chociaż w dużym stopniu, na drewno i pellety. Paliwa dostępne lokalnie, odnawialne. Wyliczono, że polskie pellety w zupełności mogłyby zastąpić rosyjski węgiel, co najmniej na terenach wiejskich. Gdyby zamiast eksportu sprawiono, że sprzedaż w kraju byłaby opłacalna dla producentów. W polskich domach pellety mogłyby zastąpić węgiel, gdyby poważnie obniżyć VAT z 23% (tyle, ile za złote zegarki) lub może nawet go... wyzerować. Gdyby. Bo póki co inicjatywy w tym kierunku brak.
Ciepłe słówka: Czy nadejdzie w Polsce „czas drewna”?
Czy rosyjski węgiel zastąpi polskie drewno opałowe?

Węgiel z Rosji to podstawa ogrzewania polskich domów. Tak to podobno wygląda według przedstawicieli rządu broniących się przed oskarżeniami o wspieranie Putina. Według nich to prywatne firmy są importerami, a my - indywidualni odbiorcy - jesteśmy nabywcami „krwawego paliwa”. Rząd jest „czysty” - czarnym węglem podobno nie zajmuje się, kupuje z Rosji tylko gaz i ropę.

Po zapowiedziach wstrzymania zakupów węgla w Rosji wielu zadaje sobie pytanie „czym grzać?”. Następna zima z pewnością nadejdzie. Taki mamy klimat. Rządowi łatwo powiedzieć „stop”, bo to oczywiste, że jego przedstawiciele się ogrzeją, ale dla tysięcy polskich gospodarstw domowych, które potrzebują paliwa do gotowania i ogrzewania, jesień nie zapowiada się ciekawie.

Dotąd prowadzona transformacja energetyczna, w oparciu o podpowiedzi Alarmu Smogowego w przypadku gospodarstw domowych, okazała się kompletną klapą. Skromna ilość wymienionych kotłów i programy, które preferowały rosyjski gaz albo wymianę starych kotłów węglowych na nowe, również węglowe. Te dotowane węglowe kotły instalowano jeszcze w grudniu 2021 i teraz, chociaż węgiel bardzo podrożał, to i tak po zakupy na kolejny sezon ustawiają się kolejki. Polskie kopalnie sprzedają go indywidualnym odbiorcom, zamiast elektrowniom, gdzie byłby efektywniej wykorzystany i czyściej spalony.

Obietnice zastępczych zakupów czarnego paliwa w egzotycznych i odległych krajach wydają się być tylko obietnicami. Atom... jeśli będzie, to za wiele lat. Wciskane na siłę pompy ciepła i fotowoltaika to prąd (głównie z węgla) oraz konieczność budowy sieci, która będzie w stanie przyjąć te tysiące słonecznych kW i magazynów, by od upalnego lipca, kiedy jest jej nadmiar, przechować energię aż do mroźnego lutego, kiedy potrzeba jej najbardziej. Kto i kiedy ma to zrobić?

Za jakie pieniądze i jakimi materiałami ma być robiona, promowana szeroko (znowu Alarmy Smogowe) termomodernizacja? Materiały izolacyjne, obok stali, podrożały chyba najbardziej i ich brak. Kto ma termoizolować, gdy w budownictwie brakuje ponad 100 tysięcy pracowników, a docieplanie to przecież ręczna robota? 

Drewno opałowe i pellet zamiast węgla?

Na zdrowy rozsądek - warto więc byłoby postawić, jeśli nie całkowicie to chociaż w dużym stopniu, na drewno i pellety. Paliwa dostępne lokalnie, odnawialne. Wyliczono, że polskie pellety w zupełności mogłyby zastąpić rosyjski węgiel, co najmniej na terenach wiejskich. Gdyby zamiast eksportu sprawiono, że sprzedaż w kraju byłaby opłacalna dla producentów. W polskich domach pellety mogłyby zastąpić węgiel, gdyby poważnie obniżyć VAT z 23% (tyle, ile za złote zegarki) lub może nawet go... wyzerować. Gdyby. Bo póki co inicjatywy w tym kierunku brak.

Lasy Państwowe chyba nie interesują się sprzedażą drewna opałowego indywidualnemu nabywcy. Zajęci są „wielkimi” interesami. Niemal cały handel wzięły na siebie małe firmy, gdzie wszystko jest przypadkowe. Pozostają lokalne portale typu OLX. Może, wzorem niektórych krajów, mogłaby to robić sieć stacji benzynowych? Może biało-czerwony Orlen? Jednak Orlen woli sprzedawać importowaną z Rosji ropę i... hot-dogi, a nie babrać się w drewnie i pelletach. A więc kto?

Drewno spalane w domowych urządzeniach to na całym świecie istotny element. Nawet w Norwegii, bogatej w gaz, ropę i wodne elektrownie, to drewno traktuje się jako poważne uzupełnienie ogrzewania domów. 

Nowoczesne paleniska są w Polsce dostępne, w większości nawet nie potrzeba ich importować, bo krajowi producenci są w te klocki doskonali. Drewna w Polsce nie brakuje, a krajowi producenci pelletu to czołówka europejska. Chyba jednak nic z tego nie będzie, bo prostota tego rozwiązania przerasta tęgie głowy decydentów... Dla nich piła, siekiera, drewutnia za domem, kosz drewna, worek pelletów, są mało spektakularne. Co innego centralny port przeładunku ciekłego gazu, rafineria monopolisty ropy, atomowe biznesy ze startupem znad Pacyfiku... Nawet kiedy okazało się, że drewno spalane w polskich domach uratowało realizację przez Polskę unijnego celu ekologicznego (przekroczyliśmy 16% udziału OZE!), nie pochwalili się tym ministrowie i premier, którzy tak często i gęsto informują o różnych sukcesach i sukcesikach. Jeśli o tym wiemy, to nie z rządowego portalu. 

Polacy wybiorą ogrzewanie drewnem?

Mimo problemów, „czas drewna” w Polsce wydaje się być nieunikniony. Jednak jeśli „czas drewna” nadejdzie, to prawdopodobnie nie na skutek ustawy ze stolicy, ale zrobią ją oddolnie zwykli Polacy. Trochę tak jak uruchomili pomoc uchodźcom z Ukrainy. Zrobią to ludzie, którzy muszą zadbać o swoje rodziny i ogrzać swoje domy, tak by zmieścić się w coraz bardziej atakowanym przez inflację budżecie.

Ten, kto postawi na drewno i pellety, będzie miał wpływ nie tylko na to, kiedy i ile grzeje, ale też chociaż częściowo ominie go uzależnienie od paliwowych monopolistów. I z pewnością nie zawiedzie się, bo drewno to pozytywna energia.

 

Witold Hawajski,

 redaktor naczelny magazynu "Świat Kominków"

       

 

 

 

Zobacz też materiał: Ciepłe słówka: Ogień bezpieczeństwa
Ładuję odtwarzacz...

Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama