Współczesne piece zduńskie generujące samoczynnie gaz drzewny
Do tradycyjnej technologii budowy pieców i kominków opartej na spalaniu biomasy drzewnej rzemiosło zduńskie dodaje nową, innowacyjnie niskoemisyjną technologię OZE, polegającą na spalaniu gazu drzewnego samoczynnie generowanego z pelletu drzewnego. Pellet nie jest już, jak w znanych popularnych piecykach, kominkach czy kotłach, spalany bezpośrednio w palenisku, lecz najpierw poddany jest zgazowaniu w zamontowanej poniżej paleniska komorze generatora gazu, a dopiero później wytworzony gaz drzewny spalany jest w komorze paleniskowej pieca. Pali się on – widocznym przez szybę drzwiczek załadunkowych – dużym, naturalnym płomieniem, dając efekt pięknego, kominkowego ognia. Cały cykl spalania gazu drzewnego trwa – w zależności od typu palnika – od 2 do 3 godzin, co wystarcza do nagrzania jednym załadunkiem dobranej dużej masy akumulacyjnej pieca.
Atutem tej technologii jest gwarancja niskoemisyjności na poziomie porównywalnym ze spalaniem gazu ziemnego. Wykorzystanie pelletu jako paliwa odnawialnego OZE o zerowym bilansie CO2 spełnia europejskie wymogi neutralności klimatycznej, dlatego palenie w piecach i kominkach gazem drzewnym, podobnie jak drewnem, nie powoduje wzrostu emisji gazów cieplarnianych. To technologia przyszłości, gdyż jej stosowanie będzie możliwe także wtedy, gdy w ramach transformacji energetycznej stosowanie paliw kopalnych – czyli też gazu ziemnego – zostanie ograniczone lub zakazane. W ten sposób firmy rzemieślnicze branży zduńskiej, wprowadzając tę innowacyjną technologię grzewczą, przyczyniają się nie tylko do skuteczniejszej realizacji europejskich celów neutralności klimatycznej, ale też czynią to w sposób, który nie podwyższa lecz skutecznie chroni budżety gospodarstw domowych przed niebezpiecznie rosnącymi dziś kosztami stosowania innych technologii OZE czy instalacji opartych na spalaniu paliw kopalnych.
Współczesne piece zduńskie zapewniają ogrzewanie całych domów
Technologia zgazowania pelletu rozpoczyna zatem w rzemiośle zduńskim nową erę budowy współczesnych pieców pokojowych – piecokominków, które będą zapewniać podstawowe ogrzewanie całych domów na nieosiągalnym do tej pory niskim poziomie emisji, a nadto stabilnie, czyli niezależnie od dopływu prądu, pory dnia czy warunków pogodowych. Zapewnią w ten sposób mieszkańcom tak cenne dziś bezpieczeństwo energetyczne, zachowując poszukiwaną funkcję dekoracyjną i rekreacyjną tych urządzeń, a zwłaszcza widok naturalnego pięknego ognia w palenisku, jak w klasycznym kominku.

Współczesne piece zduńskie są niemalże bezobsługowe
Decydującym warunkiem zachęcającym do ich codziennego stosowania jest jednak niezwykle komfortowy sposób ich użytkowania, łatwiejszy niż przy stosowaniu drewna. Ich obsługa wymaga bowiem tylko poświęcenia raz lub najwyżej trzy razy na dobę 5 minut na ręczny – szufelką (bez prądu) – zasyp pelletu przez drzwiczki, wprost do znajdującego się pod paleniskiem gazogeneratora. Potem potrzeba już tylko polania od góry peletu podpałką i zapalenia, rozpoczynając „od góry” fazę palenia się pięknego dużego płomienia z gazu drzewnego wytworzonego w generatorze z peletu, która trwa 2–3 godziny.
W zależności od parametrów technicznych materiału akumulacyjnego, z którego wykonano piec oraz od jego właściwości konstrukcyjnych, po zakończonej fazie spalania następuje 8–24-godzinny okres grzewczy – bezobsługowy, nie wymagający żadnych czynności obsługi, niezależny od zasilania energią elektryczną (urządzenie nie posiada mechanicznego podajnika, w odróżnieniu od typowych kotłów czy kominków na pellet). Dzięki temu urządzenie jest energetycznie niezależne i pracuje cicho, bez żadnych efektów dźwiękowych.


W zależności od zapotrzebowania pomieszczenia czy całego domu na ciepło kompetentny zdun będzie mógł obliczyć i dobrać odpowiedniej wielkości generator gazu i palnik – o pojemności załadunku od 3 do 15 kg pelletu, dostosowując go do konstrukcji i masy pieca w zakresie od 0,5 do 3 ton, i uzyskać 8–24-godzinny okres grzewczy.
Właściwie zaprojektowany sposób rozprowadzenia ciepła – w najzdrowszym systemie promieniowania podczerwonego, a dodatkowo konwekcji powietrznej lub wodnej, pozwoli w sposób zrównoważony, czyli bez przegrzewania czy niedogrzewania, rozprowadzić ciepło do wszystkich pomieszczeń mieszkania w kamienicy, bloku czy w domu jednorodzinnym.
Dowiedz się, dlaczego współczesne piece zduńskie mają tak długi okres grzewczy.
Czyszczenie urządzenia jest również bardzo wygodne i nieabsorbujące czasowo, gdyż niewielkie ilości popiołu pozostające po procesie zgazowania są usuwane mechanicznie za pomocą prostego cięgna, i zsypywane do pojemnika umieszczonego pod rusztem generatora gazu, a potem wynoszone i np. rozsypywane pod kwiatki w ogródku raz na 20 – 30 cykli palenia.
W przypadku braku dostępu do pelletu urządzenie, jako „hybrydowe”, może zostać łatwo przełączone na tradycyjne spalanie drewna opałowego lub brykietu drzewnego, zachowując równocześnie emisję na poziomie znacznie niższym niż dopuszczają graniczne wartości określone przez europejską dyrektywę Ekoprojekt.
Pozwala to również uniezależnić się w większym stopniu od okresów nagłych wzrostów kosztu pelletu i spalać niekoniecznie drogie drewno kominkowe, lecz „jako piec” spalać najtańsze drewno opałowe, czyli np. drobnicę z drzew iglastych.
Jakie są faktycznie koszty ogrzewania domu współczesnym piecem zduńskim?
Dla ekonomicznego uzasadnienia stosowania tej technologii jako pierwszego źródła ogrzewania domu należy porównać koszty ogrzewania z innymi, popularnymi systemami grzewczymi.
Na przykład dziś (jeszcze przed podwyżkami) koszt ogrzewania gazem ziemnym wynosi ok. 0,40 zł/kWh, a pompą powietrzną na prąd w okresie zimowym ok. 0,80 zł/kWh, to komfortowe ogrzewanie gazem drzewnym generowanym z pelletu pozyskanym przed sezonem grzewczym w cenie 1300 zł/t wynosi 0,28 zł/kWh, a tanim drewnem opałowym pozyskanym za 200 zł/mp nawet 0,13 zł/kWh. W praktyce oznacza to, że jeżeli do ogrzewania mieszkania czy domu o powierzchni np. 150 m2 potrzebujemy dostarczać ciepła z mocą 3 kW, czyli na dobę w ilości 72 kWh, a na sezon grzewczy 16 000 kWh, to koszt ogrzewania za sezon gazem ziemnym wyniesie 6 400 zł, pompą ciepła na prąd dwa razy więcej, pelletem ok. 4 500 zł, a drewnem opałowym 2 100 zł.
Warto się zatem dobrze zastanowić, jakim systemem i jakim paliwem będziemy ogrzewali swój dom czy mieszkanie – pod warunkiem, że posiadają one komin, czyli tzw. „strategiczną infrastrukturę energetyczną”! Przy takiej różnicy kosztów ogrzewania, a co za tym idzie możliwości bardzo szybkiej (3 – 7 lat) amortyzacji kosztów zainwestowanych w budowę pieca – piecokominka, paląc drewnem opałowym zamiast gazem ziemnym czy ogrzewania pompą ciepła, wybór podstawowego systemu ogrzewczego nie jest obojętny!
Porównanie kosztów ogrzewania domów - zobacz, jak PAS manipuluje danymi!
Czynnik ekonomiczny, a dodatkowo komfort wygodnej obsługi, zdrowe i piękne ciepło w całym domu oraz, oczywiście, niezależność energetyczna, to niezaprzeczalne zalety zduńskich systemów grzewczych opartych na współczesnych piecach akumulacyjnych – piecokominkach na drewno opałowe czy gaz drzewny generowany z peletu.

Dlaczego zatem dostęp do tych systemów grzewczych jest tak limitowany, ograniczany, a w Krakowie wręcz zakazywany? Czy przyczyną jest tylko prosta nieświadomość obecności już takich technologii grzewczych w europejskiej/światowej branży energetycznej, czy też stoi za tym coś innego – np. lobbing tych, którzy obawiają się upowszechnienia stosowania tanich i wygodnych współczesnych zduńskich technologii grzewczych? Spróbujmy poszukać tej odpowiedzi na (niechlubnym) przykładzie Krakowa.
Historia-histeria krakowskiego zakazu palenia drewnem
Krakowska tzw. uchwała antysmogowa obchodzi w tym roku niechlubny jubileusz 10-lecia uchwalenia przez Sejmik Województwa Małopolskiego, na wniosek ówczesnego Prezydenta Miasta Krakowa. Jak to możemy zobaczyć na lewym marginesie, w skali przedstawiono jedyny argument podany jako przyczyna uzasadniająca „konieczność” jej wprowadzenia. To tak zwany „wskaźnik emisji pyłu” ze spalania biomasy drzewnej w piecach i kominkach. Został on wskazany na poziomie aż 800 g/GJ, przez co był o wiele wyższy od wskaźnika pyłów ze spalania paliw węglowych ukazanym na poziomie tylko 600g/GJ.
Ponieważ w powszechnej świadomości spalanie węgla, zwłaszcza w tanich kotłach, zawsze było uważane za bardziej „dymiące” niż spalanie drewna w ozdobnych kominkach, dlatego cech zduński w Krakowie od początku zaprotestował przeciwko „takim” wskaźnikom. W jedności z całym polskim środowiskiem i organizacjami branży zduńskiej uchwałę skierowano najpierw do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, a potem do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

W każdym jednak orzeczeniu odrzucenie naszego wniosku opierało się na argumencie: skoro wskaźnik emisji ze spalania drewna w piecach i kominkach jest tak wysoki, co potwierdzały dokonane na jego zawyżonej podstawie obliczenia krakowskiego Programu Ochrony Powietrza, to bardzo słusznie zrobiły Władze odpowiedzialne za ochronę zdrowia mieszkańców i za środowisko naturalne, że zakazały spalania drewna – największego truciciela powietrza i największego źródła krakowskiego smogu. Ponadto wskaźnik, na który się powoływano, nie był jakimś lokalnym wymysłem, lecz był to wskaźnik krajowy, rekomendowany do stosowania w całej Polsce! Czy zatem możemy się dziwić, że później w innych miastach i regionach kraju również zaczęto wprowadzać różnego rodzaju ograniczenia palenia drewnem w kominkach – skoro krajowy wskaźnik „wskazywał” tak wysoką emisję?
Urealnienie wskaźnika emisyjności pyłów
W tej sytuacji, aby móc jednak udowodnić błędnie wskazaną wysokość wskaźnika krajowego i merytorycznie wpłynąć na zmianę przyjętego w uzasadnieniu uchwały tak zawyżonego wskaźnika, a w konsekwencji zakazu spalania drewna w Krakowie, czyli wykluczenia drewna z miksu energetycznego, a przy okazji rzemiosła zduńskiego z branży ciepłowniczej, Cech podjął współpracę ze środowiskiem naukowym Krakowa. Po żmudnych dociekaniach prawdy krakowscy eksperci w swoich opracowaniach bezsprzecznie wykazali ewidentny błąd w opracowaniu przyjętych na poziomie krajowym wskaźników emisji ze spalania drewna, wykazując absurd i fałszywe podstawy tak zawyżonego poziomu, który w sposób całkowicie bezpodstawny ukazywał wpływ emisji ze spalania drewna na jakość powietrza.
Wobec uzyskania tak niezbitych dowodów na stosowanie do uzasadnienia krakowskiej uchwały antysmogowej wyraźnie sfałszowanego (nieświadomie lub celowo?) wskaźnika Cech w swoich uporczywych i wieloletnich działaniach doprowadził do zwołania przez Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami, podległy Ministerstwu Klimatu i Środowiska i odpowiedzialny za raportowanie wskaźników, grupy roboczej, która po trwającej wiele miesięcy wymianie argumentów między ekspertami wielu stron, przyjęła argumenty zduńskie. W ten sposób wysokość krajowych wskaźników emisji z różnych źródeł, w tym ze spalania drewna, została przyjęta na poziomie wskaźników ogólnoeuropejskich wskazanych przez instytucję UE odpowiedzialną za ich wyznaczanie, czyli EMEP-EEA. W czerwcu 2022 r. KOBiZE w opublikowanych nowych Wytycznych do przeprowadzania inwentaryzacji emisji na potrzeby krajowych programów ochrony powietrza podało skorygowane nowe poziomy krajowych wskaźników ze spalania, które dziś już obowiązują jako rekomendowane przez Ministerstwo Ochrony Środowiska i Klimatu.
Nieważność krakowskiej chwały antysmogowej
W tym stanie rzeczy krakowska uchwała antysmogową straciła podstawy, na których oparto jej Uzasadnienie. W tej chwili jest tylko wprowadzającym mieszkańców w błąd „bublem prawnym”. Nowy obowiązujący krajowy wskaźnik emisji ze spalania drewna jest też bardziej precyzyjny, gdyż wysokość wskaźników zależy od grupy urządzeń i mieści się w zakresie: dla kominków otwartych – 270 g/GJ, a dla spełniających Ekoprojekt – 24 g/GJ. Aby go precyzyjnie uśrednić i zagregować do jednego, wspólnego dla wszystkich urządzeń branży zduńskiej, potrzebne byłyby wyniki poinwentaryzacyjne z Centralnej Ewidencji Energetycznej Budynków, która jest obecnie przeprowadzana w całym kraju. Na podstawie wstępnych danych z CEEB eksperci Cechu w Krakowie opracowali krajowy wskaźnik ze spalania biomasy drzewnej w zduńskich piecach i kominkach na poziomie około 80 g/GJ – czyli 10-krotnie niższym niż przyjęto w uzasadnieniu krakowskiej uchwały antysmogowej. Skalę tej różnicy możemy sobie lepiej zobrazować, jeżeli wyobrazimy sobie, że na koniec miesiąca zamiast wypłaty 5000 zł na rękę, dostaliśmy tylko 500 zł.
Dlatego dziś już nikt nie może i nie powinien zasadnie twierdzić, że spalanie drewna jest przyczyną krakowskiego smogu, czy zagraża jego zdrowiu lub środowisku – a z tego powodu, jak podano w paragrafie 1., wprowadzono tę uchwałę! Jest zatem wiele źródeł, które przyczyniają się do „krakowskiego smogu”, ale na pewno nie jest nim spalanie drewna w piecach zduńskich i kominkach! Mało tego, dalsze utrzymywanie uchwały zniechęca do wymiany stosowanych jeszcze starych „kopciuchów” opalanych węglem, powodujących napływ zanieczyszczonego powietrza do krakowskiej niecki. Paradoksalnie zatem dopuszczenie do spalania biomasy drzewnej w Krakowie – na proponowanych przez zdunów zasadach – doprowadzi do szybszej poprawy jakości powietrza i da przykład, jak wprowadzać działania naprawcze w POP-ach w całym kraju, szanując tak europejskie zasady transformacji energetycznej, jak i słuszne prawa mieszkańców do oddychania czystym powietrzem, a rzemieślników do zrównoważonego rozwoju.
Co dalej z zakazem palenia drewnem w Krakowie?
Co zatem należy uczynić? Jeżeli prawo ma być przestrzegane, musi być zasadne i oparte na zdrowych, prawdziwych przesłankach. Te, na których uzasadniono wprowadzenie krakowskiej uchwały antysmogowej, już nie istnieją, zostały skorygowane i są obowiązujące na poziomie tak niskim jak w całej Europie. A tam przecież tak niski poziom emisji nigdzie nie uzasadnia wprowadzania podobnie bezpodstawnych uchwał i zakazów. Bądźmy Europejczykami! Domagajmy się jak uchylenia najprędzej tej „nieeuropejskiej” uchwały i – jak się okazało – całkowicie bezpodstawnej. To tak oczywiste, że chyba nie potrzebujemy w tym celu robić drugiego krakowskiego „Referendum”.

Ponadto, branża zduńska zaproponowała odpowiedzialnym za losy krakowskiej uchwały Marszałkom Województwa Małopolskiego wprowadzenie do zapisów uchylających zakaz palenia drewnem w piecach i kominkach dodatkowych rozwiązań techniczno-prawnych, które zgodnie z doświadczeniem i wiedzą zduńską, podobnie jak w innych krajach, pozwoliłyby całkowicie zagwarantować dopuszczonym do stosowania urządzeniom tylko dopuszczony poziom emisji i brak możliwości spalania paliw innych niż dopuszczone. Okazuje się, że potrzebę zagwarantowania czystej emisji wszystkim mieszkańcom można pogodzić z możliwością normalnej pracy mikro i małych przedsiębiorców rzemiosła zduńskiego. Tak uczyniono we wszystkich innych krajach UE – dlaczego tylko my mamy być traktowani jako „nie-Europejczycy”?


Jacek Ręka
Starszy Małopolskiego Cechu Zdunów i Zawodów Pokrewnych
[email protected]
www.zduni.eu
























