Reklama

Kominek z paczki, zestawy kominkowe gotowe do montażu

Kominek z pudełka nie jest absolutnie „kotem w worku”! Tutaj wcześniej można dokładnie ustalić wszelkie parametry, a często zobaczyć taki zmontowany zestaw na ekspozycji w salonie kominkowym...
Kominek z paczki, zestawy kominkowe gotowe do montażu
Kominkowy zestaw gotowy, Nordpeis

Budowa kominka to dość poważna sprawa. Jak sprawnie i szybko przejść przez ten etap i rozpalić wymarzony ogień? Sposobów jest wiele, ale i tak wszystkie początki powinny wyglądać podobnie. Nie będę pisał o sposobach znalezienia firmy kominkowej, bo to jest zupełnie odrębny temat. Wielu szuka w internecie, wysłuchuje opinii znajomych i rodziny, a mamy sygnały, że również „Świat Kominków” bywa bardzo pomocny. Tak więc zakładamy, że firmę znaleźliśmy, umówiliśmy się i właśnie otwieramy drzwi salonu kominkowego. Dzień dobry…

Jak wygląda pierwszy etap budowy kominka i współpraca z firmą kominkową?

Pierwszym problemem jest znalezienie wspólnego mianownika pomiędzy wyobrażeniami klienta, a tym, co proponuje firma kominkowa. Gdy klient powie wstępnie „tak”, pojawia się konieczność realizacji „programu obowiązkowego”. Są na tej liście: inwentaryzacja miejsca budowy, ocena przewodów kominowych wraz z opinią kominiarską, oględziny podłoża, ścian, zaplanowanie sposobu doprowadzenia powietrza z zewnątrz. No i ewentualnie inspekcja pod kątem dystrybucji powietrza lub możliwości współpracy kominka z płaszczem wodnym z instalacją centralnego ogrzewania oraz ciepłej wody użytkowej.

Potem następuje praca koncepcyjna, pojawia się projekt i kosztorys, który klient powinien zaakceptować. Otwiera się wówczas droga do zamówienia. Palenisko, na które trzeba zwykle trochę poczekać, zestaw elementów przyłącza, materiały izolacyjne i konstrukcyjne. Czeka się też na płyty z kamienia naturalnego, jak i na kafle, jeżeli na taki kominek zdecydował się inwestor oraz przyłączeniowy zestaw hydrauliczny albo komplet materiałów do DGP. To jest oczywiście wielki skrót etapu, który odbywa się, z wyjątkiem oględzin, zwykle w firmie kominkowej.

Ten etap, czasami z dopuszczalnymi skrótami, nie jest ani męczący ani zbyt absorbujący dla inwestora. Wprost przeciwnie, umożliwienie inwentaryzacji na placu budowy oraz współpraca przy koncepcji powinny być przyjemnym i niezbędnym krokiem w drodze do realizacji kominkowego marzenia. Celowo nie wspomniałem o negocjacjach finansowych. W Świecie Kominków zwyczajowo nie mówimy o pieniądzach, ponieważ ten, kto decyduje się na budowę kominka pieniądze powinien posiadać. Jeśli nie gotówkę, to chociaż otwarty rachunek kredytowy w banku. Inaczej nie ma co zawracać głowy, bo w firmach kominkowych i tak mają co robić, a rozmowy o zbyt odległych planach nie mają sensu, bo wiele może być zmiennych. Zmieniają się podatki, kursy walut, pojawiają się nowe modele w ofercie, inna paleta barw. Również… obecność firmy na rynku może być zmienną. To nie żart, bo statystyki mówią, że tylko 4-5 firm na 10 przetrwa dłużej niż kilka lat. Firmy kominkowe nie są, niestety, wyjątkiem, chociaż można już doliczyć się znacznej ilości przedsiębiorstw ustabilizowanych na rynku. Oczywiście, nie każdy jest zorientowany w poziomie cen w branży kominkowej, więc śmiało powinien pytać o orientacyjne wielkości, rząd cen poszczególnych grup produktów. Jednak nie wypada pytać telefonicznie o ceny indywidualnych realizacji kominkowych… na drugim końcu Polski. To nie żart, bo takich pytań w firmach kominkowych nie brakuje.

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz w kategorii KOMINKI. 

kominek seryjny
Kominkowy zestaw gotowy, Totem

Może kominek „na miarę”?

Ten sposób budowy kominka ma w Polsce wielu zwolenników. Podstawowym powodem jest zakodowana w polskich genach potrzeba odmienności. Fakt, że sąsiad ma już „taki” kominek działa na nas jak płachta na byka i nawet gdyby był to również dla nas dobry wybór (np. identyczne segmenty w szeregowej zabudowie), to i tak poprosimy o… coś innego. Z kolei fakt, że sąsiad pochwalił się znacznymi oszczędnościami gazu zachęca nas, by nasze rachunki były jeszcze mniejsze… Te polskie cechy są przedmiotem wielu żartów kabaretowych, ale i w kominkowych firmach można wiele ciekawego usłyszeć. Niestety, cecha ta prowadzi nas często do złych wyborów, bo po pierwsze za indywidualność trzeba zapłacić więcej i zwykle dłużej czekać. Z kolei konkurencja w rachunkach za gaz doprowadza do przeciążania kominkowych instalacji, palenia mokrym drewnem, zanieczyszczania środowiska. Statystyki nie mówią, ile wypadków drogowych spowodowanych jest pędzeniem do domu, by podrzucić drewno. W naszym kominku nie może przecież wygasnąć nawet za cenę zdrowego rozsądku! A więc indywidualizm zdecydowanie górą.

Gotowiec, to nie brzmi dumnie…

Już dawno temu wymyślono sposób na przyspieszenie procesu budowy kominków. Gdy firmy kominkowe, głównie francuskie, osiągnęły etap uprzemysłowienia, ich linie produkcyjne nie mogły czekać, aż pojedynczy klient namyśli się. Stworzono więc grupę projektów gotowych, pomyślanych tak, by były to kominki zarówno ładne dla klienta, jak i ekonomiczne w wytwarzaniu. Każdy model miał swoje kolorowe zdjęcia dla potencjalnego nabywcy, instrukcję montażu dla sprzedawcy, a technologiczne karty u producenta. Pojawiły się gotowe projekty kominków rustykalnych, klasycznych, nowoczesnych... Modeli przybywało, katalogi były coraz grubsze, a po ich objętości poznać można było potencjał firmy.

Po kilku tygodniach od zamówienia, zapakowany w pudło i umieszczony na palecie, zestaw montażyści firmy w ciągu kilku, kilkunastu godzin zamieniali w działający kominek u klienta. Gotowe zestawy sprawiły, że pojawiła się osoba ,,montażysty” zamiast tradycyjnego i doświadczonego zduna. Na negatywne efekty takiej przemiany nie trzeba było długo czekać. Jak każda produkcja, również produkcja kominków w zestawach miała swoją bezwładność. Nie nadążyły więc firmy za zmianą mody. Wokół rosło zainteresowanie prostymi kominkami wykończonymi marmurem, kominkami kaflowymi z wielkoformatowymi kaflami czy wręcz bryłami minimalistycznymi, a one dalej oferowały głównie modele rustykalne z drewnianymi belkami.

Okazało się, że znacznie poszerzyła się w Polsce oferta naturalnych kamieni. Pojawiały się marmury, granity, trawertyny z najdalszych zakątków świata, a ich ceny stały się bardziej przystępne. W Polsce też ujawniły swoją obecność najważniejsze europejskie kaflarnie z Niemiec i Austrii. Zasobniejsi Polacy coraz częściej sięgali po pomoc projektantów, decydowali się na indywidualne projekty wnętrz i kominków. Zestawy kominków znalazły swoje schronienie niemal wyłącznie w budowlanych supermarketach. Kupowane bez profesjonalnego wsparcia, montowane przez przypadkowe ekipy tylko pogarszały opinię o kominkach z paczki. Wszystko wskazywało na to, że czas kominków w zestawach bezpowrotnie mija.

kominek dwustronny ścięty od góry
Kominkowy zestaw gotowy, Austroflamm

Znowu wciskają „kit”!

Nie da się ukryć, że moda na kominki o formach minimalistycznych nasila się. To widać w materiałach reklamowych oraz na kominkowych i wnętrzarskich targach. Niemal wszędzie kominek wieku XXI sprowadza się do prostego „pudła”. Zwykle wykończenie ogranicza się do zaledwie kilku dużych elementów z marmuru lub ceramiki w formie ścian pionowych lub poziomych blatów. Czasami jednak jest to wyłącznie obramowanie wokół paleniska. Podobnie jest w przypadku, mających wielu zwolenników, klasycznych kominków w formie portalu obejmującego palenisko. Portal może być kamienny, betonowy, kaflowy czy nawet drewniany, ale jest on „przylepiany” do prostopadłościennej obudowy kominka. W ostatnich latach popularność w kominkowej branży zdobyły materiały krzemianowe, które pełnią rolę zarówno izolacji, jak i elementów konstrukcyjnych. Coraz szerzej stosuje się też płyty kominkowe z materiałów kumulacyjnych czy z lekkiego betonu.

Gdy wszystkie informacje z rynku połączymy, okaże się, że wystarczy 5-6 typowych wymiarów obudów, by pokryć zapotrzebowanie na 90% budowanych aktualnie kominków. Oczywiście dało to szansę na powrót kominkowych zestawów do montażu. Jednak nauka z poprzedniej porażki zestawów nie poszła w las i tym razem są to głównie zestawy do budowy stanu „surowego” kominka.

Wykończenie kominka, kolory glazury w ceramice, rodzaj marmuru pozostawia się klientowi. Można znaleźć zestawy absolutnie kompletne i tylko częściowe, które należy jeszcze uzupełnić o tynki, kleje, kratki, rury… Oferta kominków „w paczkach” obejmuje nie tylko kominki grzewcze, ale też piece kaflowe i rozbudowane modele wolno stojących piecyków kominkowych. A więc raj dla majsterkowiczów?

Wbrew pozorom kominki i piece w zestawach nie są przeznaczone dla amatorów. Ich zadaniem jest usprawnienie pracy kominkarza i zduna, ograniczenie roboczogodzin spędzonych u klienta, często wiele kilometrów od domu. Zakup kominka w zestawie nie oznacza więc, że będzie on tańszy, ale inaczej powinien wyglądać kosztorys, bo więcej idzie na materiały, a mniej na robociznę.

Kto go polubi?

Kominek z pudełka nie jest absolutnie „kotem w worku”! Tutaj wcześniej można dokładnie ustalić wszelkie parametry, a często zobaczyć taki zmontowany zestaw na ekspozycji w salonie kominkowym. Zestawy pojawiły się u całkiem poważnych europejskich producentów, ale też w kilku polskich dużych firmach. Tym sposobem producenci i handlowcy dążą do korzystnej dla nich formy „sprzedaży wiązanej”. Wcale nie oznacza to, że wciskają nam kit, tylko „kit”, czyli po angielsku „zestaw”!

Jednak poza atutami dla sprzedawcy, zestawy mają też sporo zalet dla klientów. Po pierwsze, są profesjonalnie przygotowane i zbudowane wyłącznie ze sprawdzonych i certyfikowanych materiałów. To gwarantuje stabilność i bezpieczeństwo. Po drugie, kominki i piece, mimo że docierają do nas w nieatrakcyjnej skrzyni lub pudle, zaprojektowane są zwykle przez doskonałych fachowców. Żaden „mistrzunio” nie zepsuje więc ich estetyki, ich proporcji. Możliwości indywidualizacji są wielkie (kolory tynku, rodzaj kamienia, kilkadziesiąt barw glazury w kaflach…). Nic też nie stoi na przeszkodzie, by do tej pewnej estetycznie i technicznie „bazy” nadal coś swojego dobudować, jeśli inwestor i jego projektant czują się na siłach, by to co dobre jeszcze poprawić.

Mam wrażenie, że Polacy nie pozbędą się szybko swoich nawyków do czterech opinii przy trzech osobach i nadal będą ryzykowali, wybierali „indywidualne” realizacje kominków nawet w najtańszej cenowo grupie. Jednak biorąc pod uwagę nowe okoliczności ekonomiczne oraz wejście w kominkowy rynek w roli nabywców młodszych ludzi, szanse na powodzenie „kominków z pudełka” są poważne.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama