Reklama

Ciepłe słówka Witolda Hawajskiego: Wpuszczeni w las!

26 maja 2022 miał być wielkim dniem dla wszystkich ogrzewających się drewnem. Tego dnia opublikowany został wniosek pani minister Klimatu do Dyrekcji Lasów Państwowych w sprawie sprzedaży ludności gorszej jakości drewna z lasów. Wiceminister klimatu w uzupełnieniu podał, że cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego możliwość zbierania gałęzi na opał. Oznacza to, że można samodzielnie nazbierać chrustu, gałęzi na opał za zgodą leśniczego, a potem je nabyć.
Ciepłe słówka Witolda Hawajskiego: Wpuszczeni w las!
Czy palaczom drewna, lokalnego OZE nie należy się poważniejsze traktowanie, niż tylko namawianie do zbieractwa?

26 maja 2022 miał być wielkim dniem dla wszystkich ogrzewających się drewnem. Tego dnia opublikowany został wniosek pani minister Klimatu do Dyrekcji Lasów Państwowych w sprawie sprzedaży ludności gorszej jakości drewna z lasów. Wiceminister klimatu w uzupełnieniu podał, że cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego możliwość zbierania gałęzi na opał. Oznacza to, że można samodzielnie nazbierać chrustu, gałęzi na opał za zgoda leśniczego, a potem je nabyć. 

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu KOMINKI.ORG

W tej strategicznej sprawie zabrał również głos minister rolnictwa. A więc czy sprawa drewna nabrała w końcu wysokiej rangi państwowej? Jeśli to miał być pomysł rządu na rosnące ceny i braki węgla i drewna do ogrzewania domów, to był to strzał nie tyle w dziesiątkę, ile w rządową stopę! Reakcja na zachęcenie Polaków by zbierali „ chrust" wzbudziła negatywne emocje. Jeśli to miał być plan pomocy, to z pewnością już na starcie nie wypalił. Nie miało znaczenia, czy chodziło o drobnicę zupełną, ten faktyczny chrust czy gałęziówkę, o takiej czy innej średnicy lub długości, w takiej czy innej cenie. Hasło „chrust plus” zaczęło żyć w Internecie, ośmieszając ważnych urzędników państwowych i ich pomysł. W czasach gdy wiele sklepów jest czynnych 7 dni w tygodniu, gdy przy zakupie benzyny dostać można punkty, gratisowego hot doga albo wypić taniej kawę, gdy przy umowie o dostawę gazu lub  prądu  można  korzystać za minimalną opłatą z pomocy domowych fachowców, proponowanie, by masowo chodzić po lesie i zbierać opał to pokaz kompletnego oderwania od rzeczywistości. Jeśli nawet ktoś to robi, to z pewnością nie jest to sposób na masowe ogrzewanie domów!

Czy nadejdzie w Polsce czas drewna?

Prawdę mówiąc, drewno nie miało u obecnych, a pewnie i u poprzednich władz dobrej opinii. W powszechnej opinii był to opał dla ubogich, których nie stać było na zakup węgla. Węgiel był zawsze dostępny w pobliżu, bo sieć składów węgla jest bardziej liczna, niż sieć Biedronek. Kto by w takiej sytuacji chodził do lasu? Wyjątkiem, który mimo wyższych dochodów palił drewnem, byli posiadacze kominków, ale i oni dostawali po nosie jako „klasa średnia zatruwająca powietrze kominkowym dymem”. We wszystkich lokalnych programach poprawy jakości powietrza, z niewielką pomocą przyjaciół z Alarmów Smogowych, drewno było albo wycinane jako kumpel węgla (stałe paliwo) albo marginalizowane do zakazów palenia włącznie.

Dla Lasów Państwowych (państwowe, czyli również NASZE) liczyło się tylko to co mogą sprzedać do Niemiec czy Chin, ewentualnie w drodze aukcji najbogatszym producentom krajowym. Jak eksport do Azji stał się bardziej atrakcyjny, to nawet dla krajowych producentów stolarki i mebli, a jest to europejska pierwsza liga, drewna zaczęło brakować. Nawet to odpadowe drewno, do którego ministrowie tak namawiają, nie każde nadleśnictwo może zaoferować „od ręki”. Ostatnio jako „tajemniczy klient” próbowałem nabyć drewno opałowe i leśniczy powiedział mi, że może będzie w lipcu, może w sierpniu, a... może wcale. Nawet gdyby było w lipcu, to i tak do jesieni nie wysuszy się do wilgotności poniżej 20%, a tylko takim należy wydajnie i ekologicznie palić. A więc można mieć wątpliwości czy program zwany popularnie "chrust plus” będzie wsparciem na sezon grzewczy 2022/23?

W Polsce ok. 10,4% domów ogrzewanych jest drewnem, znacznie więcej niż prądem, ciepłem sieciowym, nie mówiąc już o oleju opałowym czy faworyzowanych pompach ciepła. Jednak wszystkie te paliwa korzystają z różnych „tarcz” i dotacji, a drewno i pellety nadal mają 23% VAT i zerowe wsparcie! Fakt, że dzięki indywidualnym użytkownikom, ogrzewającym domy drewnem, korzystających z kominków, piecyków, pieców i kuchenek na drewno spełniliśmy jako kraj 16% udział OZE i zaoszczędziliśmy ok. 8 mld złotych tzw. transferu statystycznego, przeszedł bez echa. Było o tym cicho, bo mogłoby wyjść na światło dzienne, jak ważne jest faktycznie to opluwane drewno, a to wciskającym na siłę gaz nie byłoby na rękę. 

Zobacz też W XXI wieku nie kupisz drewna od Lasów Państwowych - możesz uzbierać!

Czy palaczom drewna, lokalnego OZE, nie należy się poważniejsze traktowanie, niż tylko namawianie do zbieractwa? 

Czy nie warto zauważyć i docenić, że ci którzy palą drewnem czy pelletami i tak poświęcają temu więcej czasu i pracy, niż wygodni palacze gazu czy użytkownicy ciepła systemowego, których cała aktywność sprowadza się do odkręcenia zaworka? Czy drewnu używanemu do ogrzewania nie należy się stworzenie prostego i szerokiego systemu dostępności i to nie na zasadzie „nazbieraj sobie sam”, ale profesjonalnie i kulturalnie, na poziomie XXI wieku?          

Orlen, również państwowa spółka, doskonale wie jak sprzedawać paliwa, kawę i hot dogi. Wie też, jak inwestować za granicami, wydawać dziesiątki milionów dolarów rocznie na wyścigowy zespół. Czy Lasy Państwowe, też „paliwowe” i „narodowe”, nie mogą skorzystać z doświadczeń paliwowego i również narodowego brata zamiast wysyłać Polaków do lasu na tzw. samowyróbki?  

Przez prawie 30 lat ogrzewałem dom drewnem i zawsze kupowałem prywatnie drewno porąbane, z dostawą. Tylko jeden raz dałem się namówić znajomemu leśniczemu i zorganizowałem zakup drewna w Lasach Państwowych. Jedyne co było z tego pozytywne, to przypadkowy bliski kontakt z orłem bielikiem. Wynajęcie transportu z lasu odległego o ponad 100 km, załadunek, rozładunek, organizacja cięcia i rąbania szczap okazały się być absorbujące i... kosztowne. Miało to sens tylko przy zakupie większej ilości opału, na 2-3 sezony, a robiłem to w czasach, gdy nie było jeszcze problemu z pracownikami. Dzisiaj transport jest znacznie droższy, ludzi brak, ja jestem o wiele lat starszy i... mądrzejszy. Uważam, że nawet jeśli taka „samoróbka” wychodzi taniej, to nie jest z pewnością zajęciem dla amatorów. W każdym razie nie dla każdego.

Ludzie, którzy regularnie ogrzewają domy drewnem, ale również ci, którzy okazjonalnie korzystają z opalanych drewnem kominków, oszczędzają gospodarce narodowej miliony euro na zakup importowanych paliw, a elektrowniom pozwalają na niezakłócone dostawy do priorytetowych odbiorców. Poważna sprawa, a taką jest zapewnienie drewna milionowi z plusem gospodarstw, to sprawa godna poważnego, profesjonalnego potraktowania, a nie pozorowanych akcji, które już od początku budzą śmiech i hejt.

 

Witold Hawajski

redaktor naczelny magazynu "Świat Kominków"

 

 

 

 

 

Zobacz też materiał: Ciepłe słówka: Ogień bezpieczeństwa
Ładuję odtwarzacz...

 

 


Reklama
Reklama