Sześć wieków tradycji w rękach mistrzów
W październiku na uroczystej gali Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Ludźmierzu na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego zostanie wpisane szczycące się już ponad sześciowiekową historią polskie rzemiosło zduńskie – a w ten sposób również budowane przez mistrzów zduńskich, głównie z kafli, piece pokojowe i piece kuchenne. Do ich budowy przez wieki uprawnieni byli bowiem tylko posiadający potwierdzone kompetencje zawodowe i należący do cechów zduńskich rzemieślnicy – mistrzowie zduńscy. I tak pozostało do dziś w wielu krajach europejskich. To wielkie dobro i niezwykle potrzebne dziedzictwo, przekazywane przez sprawdzonych fachowców w ramach struktur rzemieślniczych. Jeżeli natomiast zdarzało się, że piec budował ktoś bez uprawnień – czyli nie będąc rzemieślnikiem i nie mogąc z tego powodu należeć do cechu – nazywany był po prostu „paprokiem”. Nabywca zaś takiego pieca nie bardzo miał się wtedy czym chwalić.
![]() | ![]() |
Dowiedz się, jak działają nowoczesne piece akumulacyjne.
Piec kaflowy – ciepło, niezależność i piękno
Wydarzenie w Ludźmierzu to zatem ważne świadectwo docenienia w dzisiejszej Polsce potrzeby rozwoju rzemiosła zduńskiego. To też docenienie wielowiekowej tradycji i doświadczenia w budowie pieców pokojowych i kuchennych w naszym kraju. Zapewne na takie wyróżnienie rzemiosła zduńskiego wpłynęło też większe uświadomienie sobie potrzeby posiadania dziś – koniecznego w naszym klimacie dla zabezpieczenia podstawowego ogrzewania domów – skutecznego i wygodnego w użyciu niezależnego i możliwie najtańszego systemu grzewczego.

Myślę, że przyczyniło się też do tego zauważenie, że ogrzewanie współczesnym piecem zduńskim doskonale spełnia wymóg neutralności klimatycznej przy możliwie najniższej emisji oraz dostrzeżenie, że realizowane jest to po możliwie najniższych kosztach wpisywania się tego systemu grzewczego w założenia europejskiej transformacji energetycznej promującej stosowanie odnawialnych źródeł energii (OZE) z drewna, w miejsce dotychczasowych źródeł kopalnych.
W ten sposób tak tradycyjne, jak i współczesne rzemiosło zduńskie wpisuje się w żywotne dziś potrzeby mieszkańców, gdyż zapewnia najbardziej pożądany system grzewczy OZE bez drenowania kieszeni użytkowników, bezpieczny, bo całkowicie niezależny od innych nośników energii, a równocześnie podwyższający komfort życia w domu ozdobionym pięknem ognia i pięknem pieca kaflowego.
Rzemiosło artystyczne zapisane w kaflach

Wpisując na Listę Dziedzictwa Narodowego zawód rzemieślniczy, wykonywany w tradycji europejskiej tylko przez mistrzów zduńskich, podkreślono tym samym rangę tej wyjątkowej umiejętności, którą stanowi sztuka budowy urządzeń mogących pełnić tak funkcję najzdrowszego, jak i najtańszego niezależnego systemu grzewczego, a zarazem funkcję największej (i często najdroższej) ozdoby domów. Słusznie więc budowę pieców kaflowych postrzegano od wieków jako rzemiosło artystyczne.
Zapoznając się głębiej z historią rzemiosła zduńskiego w naszym kraju, a także z rozwojem technologicznym budowy pieców kaflowych, w tym wyrobu kafli, możemy często się spotkać z prawdziwymi dziełami sztuki, z piecami o wyjątkowo pięknej formie i z przepięknymi kaflami, doskonale wykonywanymi przez najlepszych mistrzów w zawodzie.
Dlatego też zachęcamy, by jeszcze do końca października odwiedzić w Muzeum Krakowa na Rynku Głównym wystawę czasową poświęconą historii krakowskich cechów rzemieślniczych, w tym średniowiecznych garncarzy, a później kaflarzy.
Cechowe zwyczaje i wspólnota zdunów
Z wykonywaniem tradycyjnego rzemiosła zduńskiego wiązało się też wiele tradycji i zwyczajów, które przetrwały przez wiele wieków i na przykład w Krakowie wiele z nich jest kontynuowanych do dzisiaj. Ich ożywianiem i upowszechnianiem – po okresie „błędów i wypaczeń” – zajmuje się dziś, rzecz jasna, krakowski cech zdunów, który wkrótce będzie obchodził swoją 625. rocznicę istnienia. Różne zwyczaje rzemieślnicze związane są z naszą chrześcijańską tradycją, z obchodami świąt patronalnych Adama i Ewy czy św. Floriana – patrona zawodów związanych z wykorzystywaniem ognia. To też ogromna wartość naszego dziedzictwa kulturowego.
Dziś, gdy stoimy u progu odrodzenia szkolnictwa w zawodzie zdun w naszych szkołach branżowych, staramy się w cechach przywrócić zwłaszcza te tradycje, które od dawna wiązały się ze zdobywaniem uprawnień do wykonywania rzemiosła – świętowaniem nabycia uprawnień czeladniczych czy później mistrzowskich. Były wśród nich różne obrzędy, zabawy i świętowanie. Zduni w swoich strukturach cechowych posiadali swoje cenione bogate insygnia cechowe czy sztandary, które zwyczajowo uroczyście eksponowano, zwłaszcza podczas świąt rzemiosła czy kościelnych. Stawali się w ten sposób znani i zauważalni w społeczeństwie lokalnym, w mieście, w którym wykonywali swoje rzemiosło. Ułatwiało to też mieszkańcom kontakt z nimi i dostęp do ich warsztatów czy wyrobów. Dlatego też zduni nie musieli się zbytnio martwić o swoją reklamę, gdyż w taki sposób posiadali naturalne „media społecznościowe”.
Dziedzictwo, które może znów ogrzewać domy
Mamy nadzieję, że wpisanie rzemiosła zduńskiego na Listę dziedzictwa kulturowego ożywi tradycyjne zwyczaje zduńskie i przywróci tradycję budowy pieców kaflowych, które wykorzystując zdobycze współczesnego postępu technologicznego, przywrócą rzemiosłu zduńskiemu jego wielowiekową rolę w zapewnianiu ludziom domowego ciepła, piękna i bezpieczeństwa – tym bardziej w dzisiejszych niebezpiecznych czasach.


Jacek Ręka
Mistrz Zduński
Starszy Małopolskiego Cechu Zdunów i Zawodów Pokrewnych
Zdjęcia: Cebud






























































































































































































