Reklama

DLA KOGO PIEC KAFLOWY?

DLA KOGO PIEC KAFLOWY?

Piece i kominki kaflowe rozbudzają emocje Polaków... Wystarczy zdjęcie dowolnego kaflowego pieca wrzucone w internecie, aby pojawiły się setki czy tysiące lajków. Jeszcze większe emocje budzą kaflowe kuchnie, gdzie oprócz elementów ceramicznych na wyobraźnię dodatkowo działa jedzenie… To z punktu widzenia branży kominkowo-zduńskiej bardzo pozytywny kierunek, bo chyba tylko polityka i... koty cieszą się tak wielkim zainteresowaniem internautów.

Piece kaflowe i kaflowe ciepło to od wieków europejska specjalność, a najstarsza i wciąż funkcjonująca w austriackim Steyr kaflarnia Sommerhuber pochodzi z 1491 roku! Jeżeli ktoś wybiera się na narty do Austrii, to po drodze, np. do Tyrolu, może odwiedzić wspaniałe i dostępne dla publiczności muzeum, które prezentuje piece, jakie przez wieki powstawały w tej manufakturze, jak też najnowsze kreacje.

Przez długi czas kaflowy piec był podstawowym ogrzewaniem większości polskich domów. Były piece skromne, budowane przez wiejskiego zduna-samouka z lokalnie wytwarzanych kafli. Były też piece bogate, budowane w dworach i pałacach z kafli „importowanych” z Velten czy Miśni przez wysokiej klasy mistrzów zduńskich. Najliczniejsze jednak w polskich domach były piece „średnie” budowane przez niezłych zdunów z przeciętnych kafli, w żadnym wypadku ceramiczny gruz, ale też nie zabytki klasy światowej. Do tego wszystkiego doszły jeszcze liczne piece w budynkach komunalnych, opalane w większości węglem, najbardziej popularnym przez długi czas paliwem. Centralne ogrzewanie systemowe i gaz pojawiły się wprawdzie, ale wiele pieców kaflowych wciąż ogrzewa polskie domy. 

To wszystko pokazuje, że większość Polaków, jeśli nawet nie ogrzewała się kaflowym piecem, to z pewnością miała z nim kontakt, u rodziny, znajomych… Tym sposobem do dzisiaj trwa legenda „pieca babuni”. Nie burzy tej legendy nawet to, że babunia miała z pozyskaniem opału i paleniem w piecu sporo pracy i niekiedy szyby zamarzały w wiatrem podszytych domach.

Okazuje się, że nawet teraz, w czasach gazowego ogrzewania (1/3 polskich domów) i bezobsługowych pomp ciepła, nadal są zwolennicy absorbującego, a często oficjalnie potępianego kaflowego pieca. Czy wynika to tylko ze strachu przed brakiem prądu czy wysokimi kosztami gazu? Po części tak. Jednak jest w kaflowych piecach, ich estetyce i w cieple kaflowym coś specjalnego. To „coś” sprawia, że mimo licznych nowoczesnych pokus, a nawet dotacyjnych łapówek, wciąż są amatorzy kaflowych pieców i kaflowych kuchni. Poza tym kto powiedział, że kaflowy piec nie jest nowoczesny? Czystość spalania profesjonalnie wykonanego pieca nie budzi zastrzeżeń. Fachowców do budowy, zdunów, jest sporo, a „brudne” dla użytkownika i środowiska paliwo, jakim był węgiel, zastępuje obecnie sezonowane i odnawialne drewno. Co istotne, w prawidłowym spalaniu nawet palaczom-ignorantom pomagać może elektronika. Kaflowy piec wciąż może być podstawowym ogrzewaniem domu, ale też towarzyszem np. pompy ciepła. Wybór należy do użytkownika. 

Piece kaflowe budzą zachwyt, jednak – co oczywiste – często pada pytanie o cenę. Niestety, budowane dzisiaj piece czy kuchenki nie są tanie. Ręcznie wykonywana ceramika, indywidualnie i ręcznie budowany piec nie są masowymi produktami. Na pocieszenie mogę podać, że coraz więcej jest zastawów modularnych pieców, szybszych w montażu i tańszych w zakupie. Są też dość liczne małe piece kaflowe, które może nie nadają się na główne ogrzewanie wielkiego domu, ale jako ogrzewanie dodatkowe jak najbardziej.

W sytuacji gdy wciąż mamy ochotę na kafle, ale dysponujemy niewielkimi środkami, można wybrać jeden z wolno stojących piecyków z kaflową obudową, dostępną zwykle w wielu kolorach glazury. Wiem, że to nie jest pełnoprawny, wielki kaflowy piec, ale w wielu przypadkach – jako dodatkowe i „na wszelki wypadek” – to rozwiązanie wystarczy. Emocje są ważne, ale warto rozważyć realne potrzeby i... posiadane środki, a każdy swój kaflowy piec może mieć.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama