Reklama

Strona i SEO dla firm remontowo-budowlanych: leady z Google zamiast poleceń

„Dobra robota sama się obroni” - w budowlance to często prawda. Tyle że dobra robota nie zawsze oznacza pełny kalendarz. Polecenia bywają świetne… dopóki nie ma przestoju: sezon siada, stały klient kończy inwestycję, ktoś z polecających po prostu przestaje mieć okazję, żeby Cię polecić. I nagle orientujesz się, że jedyne źródło nowych zleceń jest poza Twoją kontrolą. Największy problem z poleceniami nie polega na tym, że są słabe. Problem polega na tym, że są nieprzewidywalne. Jeśli chcesz stabilności, potrzebujesz drugiego filaru - kanału, który działa nawet wtedy, gdy „poczta pantoflowa” zwalnia. Dla firm remontowo-budowlanych najczęściej jest nim Google, bo klient w momencie potrzeby robi dokładnie to samo: wyciąga telefon i wpisuje „remont łazienki + miasto”, „firma wykończeniowa”, „układanie płytek” albo „adaptacja poddasza”. Tylko że żeby te zapytania trafiały do Ciebie, muszą być spełnione dwie rzeczy: Twoja strona musi sprzedawać i budować zaufanie (nie tylko „być”), Twoja firma musi być widoczna na frazy, które realnie oznaczają zlecenie.
  • Dzisiaj, 12:19
Strona i SEO dla firm remontowo-budowlanych: leady z Google zamiast poleceń

Polecenia to złoto. Ale jako jedyny kanał - to ryzyko

Polecenia mają przewagę: klient przychodzi „na zaufaniu”, mniej negocjuje i szybciej podejmuje decyzję. Jednocześnie ten model ma ograniczenia, które hamują rozwój:

  • Brak sterowalności - nie da się „dokręcić kurka” z poleceniami, gdy chcesz więcej roboty.
  • Ograniczony zasięg - działasz głównie w kręgu znajomych znajomych. Trudno wyjść dalej.
  • Sezonowość i wahania - gdy rynek przestaje inwestować, polecenia też siadają.
  • Brak skalowania - bez stałego dopływu zapytań ciężko planować ekipę, sprzęt, podwykonawców.

Stabilna firma nie opiera się na nadziei, tylko na systemie.

Strona internetowa w budowlance: albo zamyka klienta, albo go oddaje konkurencji

W tej branży strona nie może być „ładna”. Ona ma robić trzy rzeczy naraz:

  • udowodnić kompetencje,
  • zebrać kontakt (telefon/formularz),
  • przepchnąć decyzję („to im zlecę, bo wyglądają na ogarniętych”).

Jeśli masz stronę, która jest zrobiona „dla obecności”, to w praktyce działa jak ulotka rzucona na chodnik.

Jeżeli budujesz stronę od nowa albo poprawiasz obecną, zacznij od solidnych podstaw (architektura usług, szybkość, czytelne CTA, sekcje zaufania). To dokładnie ten typ prac, o których mowa w opisie usługi tworzenia stron - bez wodolejstwa, po prostu strona internetowa jako narzędzie pozyskiwania klientów, a nie „wizytówka”.

Co musi mieć skuteczna strona firmy remontowo-budowlanej

1) Portfolio, które sprzedaje, a nie tylko „wrzuca zdjęcia”
Najlepiej działa układ:

  • krótki opis zlecenia (co było do zrobienia),
  • zakres prac (konkret),
  • zdjęcia „przed / po”,
  • czas realizacji,
  • kluczowe materiały/rozwiązania,
  • 1-2 zdania o wyzwaniu i efekcie.

To jest „doświadczenie” (E) w E-E-A-T pokazane wprost.

2) Oferta rozbita na usługi, nie „kompleksowe remonty”
Klient szuka konkretem. Oddziel podstrony na:

  • remont łazienki,
  • wykończenia pod klucz,
  • gładzie i malowanie,
  • płytki,
  • poddasza,
  • elewacje itd.

Każda usługa to osobna szansa na wejście w Google.

3) Jasny proces współpracy
Ludzie boją się remontu bardziej niż ceny. Proces porządkuje ryzyko:
„Kontakt → wstępna wycena → oględziny → harmonogram → umowa → odbiór”.
To buduje zaufanie szybciej niż marketingowe hasła.

4) Dowody wiarygodności

  • opinie (najlepiej z imieniem/miastem lub zrzut/embedding),
  • zdjęcia ekipy / narzędzi / realizacji,
  • ubezpieczenie OC (jeśli masz),
  • konkretne gwarancje (np. „poprawki w 14 dni od odbioru” - jeśli realnie dowozisz).

5) Kontakt „bez kombinowania”
Klikalny telefon na mobile, formularz z 3-5 polami, możliwość wysłania zdjęć/briefu.

SEO w budowlance: chodzi o intencję klienta, nie o „ruch”

W SEO najczęstszy błąd firm usługowych jest prosty: walczą o dużo wejść zamiast o zapytania, które oznaczają pieniądze.

Dobra strategia SEO dla firmy remontowo-budowlanej celuje w trzy grupy fraz:

  1. „Usługa + lokalizacja” (najbardziej sprzedażowe)
    „remont łazienki Radom”, „firma wykończeniowa Kielce”, „płytkarz Lublin”.
  2. Frazy problemowe (ktoś ma potrzebę, jeszcze nie wybrał wykonawcy)
    „ile trwa remont łazienki”, „wykończenie mieszkania koszt”, „jaka kolejność prac”.
  3. Frazy porównawcze (klient blisko decyzji)
    „gładź polimerowa czy gipsowa”, „płytki rektyfikowane montaż”.

To jest podejście „użytkownik i decyzja”, a nie „SEO dla SEO”.

Jeżeli chcesz, żeby ktoś to poukładał w spójny plan (techniczne rzeczy, treści, struktura, lokalność, linkowanie), to w praktyce mówimy o klasycznej usłudze pozycjonowania stron usługowych

Lokalnie: Google Maps bywa ważniejsze niż klasyczne wyniki

Dla remontów i wykończeń „mapki” potrafią robić większość leadów, bo klient chce kogoś „z okolicy” i często dzwoni bez wchodzenia na stronę.

Minimum, które musi być dopięte:

  • spójne dane NAP (nazwa/adres/telefon) na stronie i w wizytówce,
  • realne kategorie usług,
  • zdjęcia realizacji (regularnie),
  • zbieranie opinii po zakończeniu prac,
  • podstrony usług + lokalizacje, jeśli obsługujesz kilka miast/dzielnic.

Treści, które działają: krótkie, praktyczne, z doświadczenia

W budowlance blog ma sens tylko wtedy, gdy odpowiada na pytania, które słyszysz na oględzinach:

  • „Od czego zaczynamy remont?”
  • „Czy da się zrobić łazienkę bez skuwania wszystkiego?”
  • „Ile trwa wykończenie mieszkania 50 m²?”
  • „Co przygotować przed wejściem ekipy?”

Takie treści robią dwie roboty naraz:

  • łapią ruch z długiego ogona (tańszy w pozyskaniu),
  • budują eksperckość, bo brzmią jak ktoś, kto realnie robi te roboty.

Tu E-E-A-T nie jest „pisane pod Google”. Ono jest pokazane: przez przykłady, liczby, zdjęcia, proces, checklisty.

Skąd wiesz, że to działa? Patrz na mierniki, nie na obietnice

Jeśli ktoś mówi „będzie Pan/Pani w TOP3 na wszystkie frazy” - uciekaj. W realnym SEO pilnuje się KPI, które mają znaczenie:

  • liczba zapytań (telefon/formularz),
  • jakość leadów (czy to Twoja usługa i lokalizacja),
  • widoczność na frazy sprzedażowe,
  • koszt pozyskania leada w czasie,
  • udział leadów z Google w całej sprzedaży.

W praktyce najlepszy moment to ten, kiedy polecenia nadal wpadają, ale nie musisz już na nich polegać.

Jeżeli chcesz zobaczyć, jak to wygląda „na sucho” w konkretnych wdrożeniach (co było zrobione, jaki efekt, jakie podejście), to zamiast teorii lepiej przejrzeć realne przykłady realizacji

Podsumowanie: polecenia zostają, ale Google daje ster

Polecenia są świetne i warto je pielęgnować. Natomiast jeśli budujesz firmę na lata, to potrzebujesz kanału, który:

  • jest przewidywalny,
  • da się skalować,
  • nie zależy od humoru rynku i „czy ktoś akurat będzie polecał”.

Dobrze zrobiona strona + sensownie poukładane SEO robią dokładnie to: zamieniają Google w stabilne źródło zapytań, a nie losową loterię.

Jeśli dziś masz dobry produkt (robotę), to internet nie ma być „marketingiem”. Ma być dystrybucją tej dobrej roboty - do ludzi, którzy właśnie teraz jej szukają.

Artykuł sponsorowany


Reklama
Reklama