Reklama

Budujemy pokojowy piec kaflowy - praktyczne porady

Zaprezentowane poniżej wiadomości i porady przydadzą się osobom, które chcą zbudować piec, i tym, którzy już go mają. Kiedyś wszyscy wiedzieli, jak przygotowuje się drewno na opał i jak najlepiej nim palić w piecu. Rozwój innych metod ogrzewania spowodował, że wiedza o budowie i obsłudze pieców została częściowo zapomniana. Na szczęście wiedza na ten temat ostatnio jest przywracana.
Budujemy pokojowy piec kaflowy - praktyczne porady
Zielony piec kaflowy. Realizacja Cebud, Kafle Kafel-art

Zapewne wiele osób pamięta stary piec i krzątającą się koło niego babcię, częstującą nas gorącym, pieczonym chlebem. Takie wspomnienia powo­dują, że pewnego dnia sami chcemy mieć piec kaflowy, cieszyć się jego ciepłem, oglądać kafle, czuć ten wspaniały nastrój. Nie zapewni nam bowiem tego syntetycznie czyste centralne ogrzewanie gazowe czy standardowy, kupiony w hipermarkecie wkład kominkowy. To może dać tylko piec.

Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w dziale PIECE KAFLOWE.

Zaprezentowane poniżej wiadomości i porady przydadzą się osobom, które chcą zbudować piec, i tym, którzy już go mają. Kiedyś wszyscy wiedzieli, jak przygotowuje się drewno na opał i jak najlepiej nim palić w piecu. Rozwój innych metod ogrzewania spowodował, że wiedza o budowie i obsłudze pieców została częściowo zapomniana. Na szczęście wiedza na ten temat ostatnio jest przywracana.

Przed przystąpieniem do budowy pieca na­leży zdecydować o przeznaczeniu naszego „do­mowego ogniska” – czy ma on być głównym źródłem ogrzewania, czy też tylko uzupełniać domową instalację centralnego ogrzewania. W okresie wiosennych czy jesiennych chłodów, piec kaflowy może całkowicie wystarczać do ogrzania kilku pomieszczeń czy nawet całego mieszkania – zależy to od jego konstrukcji. Zawsze będzie się to wiązało z dużą oszczędnoś­cią pieniędzy, gdyż dobrze wykonane piece kaflowe zużywają nie­wiele drewna, które jest najtańszym materiałem grzewczym – popularny gaz jest kilkakrotnie droższy, olej opałowy i prąd jeszcze bardziej. Należy jednak pamiętać, że samo opalanie drew­nem nie spowoduje radykalnej zmiany, jeżeli mamy nieszczelne okna i cienkie ściany budynku. To jednak już inna historia – nas interesują piece kaflowe. Zanim zaczniemy budować piec, musimy zdecydować, w którym pomieszczeniu będzie stał. Jest to ważne nie tylko ze względu na nasze plany, gdzie chcemy ten piec mieć, ale też z innego ważnego powodu – odległości od ko­mina. Musi ona wynosić nie więcej niż 2 metry, a samo przyłącze kanału spalinowego powinno przebiegać bez załamań.

Drugą ważną sprawą jest zapewnienie wystarczającej nośności podłoża, na którym ma stać, ważący często ponad dwie tony, piec.

Jeżeli mamy rozwiązane te dwa zagadnienia, możemy myśleć o budowie naszego pieca. Czekają nas dwa kolejne zadania: wstępny szkic pieca (po to, aby z pieca kuchennego nie zrobił się przypadkiem pokojowy lub odwrotnie!) i zgromadzenie materiałów. Ważne jest właściwe oszacowanie ilości potrzebnych kafli i ich jednorazowy zakup, w przeciwnym razie może się okazać, że dokupione kafle będą miały lekko inny odcień. Gdy to już zrobimy, układamy kafle rzędami na podłodze na całą szerokość i wysokość pieca, tak aby kafle ciemniejsze były u dołu, a jaśniejsze przechodziły stopniowo ku górze. Musimy też wcześniej przygotować cały osprzęt pieca: drzwiczki, ruszty, ewentualnie płytę kuchenną i piekarnik. Celowo nie piszę tu o cegłach, które są łatwo dostępne w sklepach budowlanych. W przeddzień rozpoczęcia prac musimy przygotować też właściwą zaprawę. Nasz piec ma być przecież zbudowany tradycyjnie. Szukamy zatem gliny, a choć tyle jej jest na polach, to jednak nie jest to takie proste. Gliny nadające się do wykorzystania są w różnych kolorach, od jasno brązowawego aż do ciemnobrązowego, są tłuste i chude. Glina tłusta zawiera bardzo mało piasku, ma połysk, jest lepka, po zgnieceniu nie kruszy się. Z wodą rozrabia się ciężko, a po wyschnięciu kruszy się i pęka. W takim stanie nie może być zastosowana na zaprawę zduńską, można ją odtłuścić przez domieszanie czystego i drobnego piasku, trzeba jednak pamiętać, że za duża ilość piasku źle wpływa na lepkość i spoistość zaprawy. Można też, jak mówią stare książki zduńskie, schudzić tłustą glinę dodając jedną szklankę soli kuchennej na osiem szklanek tłustej gliny. Podobnie, jeżeli mamy glinę zbyt chudą, to musimy ją natłuścić. Ogólnie można powiedzieć, że dobrze zrobiona zaprawa nie może się metalicznie błyszczeć – oznaczałoby to, że albo jest jeszcze za dużo gliny, albo pozostały jeszcze nie wymieszane grudki tłustej gliny. Mieszanie także nie trwa kilkunastu sekund, jak to jest w przypadku innych zapraw, ale nawet kilkanaście minut, i warto zrobić to starannie. Pytanie, skąd zdobyć dobrą glinę? Wiele kaflarni przy kupnie kafli może nam dorzucić kilka niewypalonych cegieł. Są to zarysowane czy też obtłuczone cegły – półprodukty, które nie nadawały się do wypalenia, za to znakomicie nadają się z powrotem na glinę do pieca. Kiedy już mamy glinę, to w przeddzień planowanych prac musimy ją na noc namoczyć. Wrzucamy więc z grubsza pokruszone nasze niedoszłe cegły (lub glinę z pola) i zalewamy wodą równo z gliną, nie więcej. Jest to o tyle ważne, że do gliny wody zawsze można dolać, natomiast proces odwrotny jest bardzo długotrwały. Podobnie należy na to uważać przy budowie pieca, jeśli zaprawa będzie za sucha. Należy wtedy bardzo ostrożnie dodawać wody, gdyż dosłownie kilka kropel za dużo i już zaprawa jest zbyt rozwodniona! Odruchowo dosypujemy wtedy suchego piasku, zaprawa robi się za chuda, więc trochę gliny – za tłusta, i tak można się długo bawić, zanim powrócimy do właściwych proporcji. A więc uwaga na glinę!

Kiedy już to wszystko jest gotowe, przystępujemy do pracy. W miejscu, gdzie piec będzie stać, rysujemy na podłodze jego zarys. Następnie zaczynamy ustawianie kafli narożnych. Kafel od wnętrza wypełnia się zaprawą, potłuczonymi kawałkami cegły, a najlepiej – kamieniami. Dla ułatwiania pracy można aż do poziomu paleniska łączyć kafle zwykłym klejem do glazury, gdyż nie sięga tam strefa wysokiej temperatury. Pamiętać należy tylko o usunięciu nadmiaru kleju od strony zewnętrznej kafli. W celu utrzymania kafli we właściwej pozycji można podsunąć pod ich dolne powierzchnie tłuczeń ceglany, kamyczki czy też kawałki rozbitych kafli. Cały czas należy pamiętać o zachowaniu precyzji – jak mawiał pewien stary zdun: „poziomu, pionu i kąta prostego”. To zalecenie jest niezwykle ważne, gdyż drobna niedokładność na początku budowy powoduje jeszcze większe problemy na dalszych etapach. Po ustawieniu pierwszego rzędu kafli sprawdzamy, czy ich górne krawędzie znajdują się na jednym poziomie, czy wszystkie stoją prosto i czy na rogach zachowane są kąty proste. Zauważone nierówności należy od razu poprawić, zanim zaprawa zgęstnieje. Przyjmuje się, że spoiny pionowe między kaflami powinny mieć nie więcej niż 0,2 mm, poziome nie więcej niż 1 mm. Górne krawędzie każdego rzędu kafli powinny być równe, tak by po położeniu na nie poziomicy wszystkie kafle równo do niej przylegały. Spoiny (fugi) kafli należy przeciągnąć cienką blaszką, aby zdjąć nadmiar zaprawy. Następnie można przystąpić do wypełniania środka pieca na zasadzie: rząd kafli – rząd cegieł. Do poziomu paleniska nie jest to trudne, chodzi tu tylko o szczelne zapełnienie wnętrza i zbudowanie wytrzymałego cokołu pod paleniskiem. Tutaj nie muszą być stosowane cegły szamotowe, wystarczą zwykłe cegły. Należy tylko zwrócić uwagę na to, by nie naruszyć gdzieś już ustawionych kafli. Kiedy już dojdziemy do poziomu paleniska, sprawa się nieco skomplikuje. Ustawiając kafle należy zostawić miejsce na drzwiczki paleniskowe. Tutaj może nam się już przydać dobry sprzęt do cięcia kafli – nie szlifierka kątowa, ale stołowa przycinaczka do płytek. Dawniej piece nie były tak dokładnie wykonywane jak dzisiejsze także z powodu braku mechanicznych narzędzi. Kafel cięto nastukując go punktakiem co 1 mm wzdłuż linii cięcia w tą i z powrotem aż pękł. Dzisiaj jednak warto kafle docinać precyzyjnie, aby piec wyglądał pięknie. Rząd kafli naokoło paleniska łączymy zaprawą glinianą, nie ruszając i nie przestawiając już kafli. Każda cegła i każdy kafel powinny przyssać się do poprzednich minimalną ilością zaprawy i nie mogą być już poruszone. Warstewka zaprawy glinianej z chwilą znalezienia się między cegłami czy kaflami traci od razu swoją plastyczność, ponieważ cegły odciągają z niej wodę. Wynika stąd zalecenie moczenia cegieł, a nawet kafli w wodzie. Kafle powinniśmy spinać drutem lub blaszkami, co spowoduje ich dodatkowe wzmocnienie. Budowa pieca powinna postępować stopniowo, warstwami poziomymi i niezbyt szybko, aby zaprawa w poprzedniej warstwie zdążyła stężeć. Choćby to miało trwać tydzień, nie warto się spieszyć.

Pod paleniskiem musi być zrobione miejsce na popielnik. Pod paleniskiem, obok popielnika, można zrobić komorę na elektryczny wkład o mocy 1÷2 kW. Przewód zasilający wyprowadza się z tyłu pieca i przez sterownik czasowy oraz zwykłą wtyczkę łączy się z gniazdkiem w ścianie. Takie rozwiązanie pozwoli nam spokojnie wyjechać na urlop, a w mieszkaniu będzie utrzymana temperatura powyżej zera. Głębokość popielnika jest dowolna, z tym tylko, że im będzie głębszy, tym rzadziej będzie trzeba usuwać popiół.

Nad popielnikiem, na poziomie dolnej części drzwiczek paleniskowych, mocujemy ruszt, który trzeba tak ułożyć, aby w razie uszkodzenia można było go łatwo wyjąć. Następnie ustawia się rząd kafli, łączonych na zaprawę z gliny i wstawia się drzwiczki. Jest to o tyle ważne, że potem trudno jest zachować idealne przyleganie kafli do ramy drzwiczek. Drzwiczki tymczasowo podpieramy, aby nie przesuwały się i stawiamy następne rzędy kafli, aż do ich górnej wysokości. Tutaj pracę można przerwać aż do następnego dnia, aby zaprawa związała kafle. Następnie z cegieł szamotowych buduje się palenisko o wysokości 60 cm – nie niższej, ponieważ tłumiłoby płomień. Palenisko musi mieć od góry wylot spalin o powierzchni 40% komory spalania. Pytanie teraz, co dalej: budować kanały? Otóż nie! Popularne rozwiązania nie muszą być dobre. Kiedyś powszechnie budowano piece kanałowe, które często dymiły, a kafle po jakimś czasie się rozchodziły. Trzeba pamiętać, że każdy zakręt na drodze gazów spalinowych powoduje ich spowolnienie nawet o 40%, a budowano piece nawet o dziesięciu kanałach. Piec taki rozgrzewał się nierównomiernie, występowały duże różnice naprężeń, gdyż jeden kanał był już gorący, a drugi obok jeszcze zimny. Piec często dymił do środka, trudno też było czyścić tyle kanałów. Montowano wtedy dość brzydkie drzwiczki wyczystkowe (kafle z korkiem nie wszędzie były znane). Przedwojenne książki zduńskie zalecały budowę pieca bezkanałowego, gdzie gazy z komory spalania wychodziły do góry, „obmywały” całą wewnętrzną powierzchnię pieca i poprzez wylot na dole (na poziomie paleniska!) wpływały do komina. Wydawać by się mogło, że to nie zadziała, a jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę prawa ruchu gorących gazów, to okaże się to słuszne. Rozgrzane spaliny oczywiście idą do góry, oddają ciepło i opadają na dół, gdzie wysysa je (niezdławiony kilkunastoma zakrętami) wlot do przewodu kominowego. Piec z kanałami do sprawnego działania potrzebował komina o wysokości 5÷10 metrów, nasz piec potrzebuje tylko 4 metry, licząc od wylotu spalin. Dla lepszego oddawania ciepła przez spaliny można ponad komorą paleniskową dać kratkę z cegieł szamotowych, co nie zdławi ciągu, a jeszcze polepszy sprawność pieca. Pamiętać trzeba tylko, aby cegły te nie dotykały ścianek pieca – mocno się rozszerzają pod wpływem ciepła. Piec u góry zasklepia się cegłami szamotowymi, można zastosować też kuchenną płytę żeliwną, a na niej ułożyć cegły. Na cegłach kładziemy kafle, choć można też górę pieca wykończyć zaprawą, wygładzić i pomalować na kolor pieca. Pozostaje nam teraz cierpliwie poczekać 3÷4 tygodnie, aż piec wyschnie. Można to trochę przyspieszyć przez codzienne delikatne palenie – początkowo jedną gazetę, potem stopniowo więcej, potem kilka szczapek drewna. Woda zawarta w glinie musi odparować, a w piecu jest jej często kilka wiader! Po miesiącu od zakończenia budowy można wypełnić fugi między kaflami. W zależności od koloru kafli, stosuje się odpowiednią fugę, odporną na większe temperatury (niektóre miejsca pieca mogą się rozgrzewać nawet do temperatury powyżej 100 ºC. Nie zaleca się stosowania gipsu, który się kruszy, ani też pasty do zębów. Dobra jest biel cynkowa, pojawiają się już elastyczne, temperaturoodporne fugi na bazie silikonu. Można też pozostawić glinę, ale raczej tylko przy kaflach w kolorze brązowym. Co dalej? Cierpliwie czekać do pierwszych chłodów!

Arkadiusz  Szewczyk


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama