Reklama

Przegląd kuchni kaflowej

Zbliża się zima i wielu z nas, którzy posiadają piece kaflowe, zaczyna o nich myśleć. Dobrze, że to myślenie zaczyna się teraz, a nie w styczniu w czasie mrozów. Albo inaczej – kupiliśmy dom na wsi ze starym piecem. Od czego zacząć? Najpierw może krótki wykład, czym jest kuchnia kaflowa. Jak każdy widzi, jest ona często piecem wielofunkcyjnym, przeznaczonym do grzania, gotowania, pieczenia, wędzenia, grzania wody, i tak dalej.
Przegląd kuchni kaflowej
Kuchnia kaflowa i jej elementy, Rys. Maciej Wasilewski

Zbliża się zima i wielu z nas, którzy posiadają piece kaflowe, zaczyna o nich myśleć. Dobrze, że to myślenie zaczyna się teraz, a nie w styczniu w czasie mrozów. Albo inaczej – kupiliśmy dom na wsi ze starym piecem. Od czego zacząć? Najpierw może krótki wykład, czym jest kuchnia kaflowa. Jak każdy widzi, jest ona często piecem wielofunkcyjnym, przeznaczonym do grzania, gotowania, pieczenia, wędzenia, grzania wody, i tak dalej. 

Kafle

Pierwsza sprawa, to kafle – z czego piec jest zbudowany? Czy są to kafle duże, kwadratowe (22 × 22 cm)? Czy może kafle małe, prostokątne, zwane właściwie kwadratelami, o wymiarach około 12 × 20 cm (piszę „około”, bo różnice w wymiarach potrafią sięgać nawet centymetra!). Sprawa kafli jest o tyle ważna, że może jakiś kafel duży albo kilka małych jest pękniętych, przepalonych. Jeżeli mamy kafle na zamianę, to procedura jest następująca: kafel, który mamy zmienić, rozbijamy, poprzez wiele drobnych uderzeń małym młotkiem. Chodzi o to, aby go rozbić, rozkruszyć i wyjąć, dokładnie oczyszczając miejsce po nim. W to miejsce wstawimy nowy, zamienny kafel, używając gotowej zaprawy szamotowej, którą można kupić w sklepie budowlanym. Do zaprawy można dodać dwie duże garści cementu, co wzmocni ją i zrobi zaprawę szamotową bardziej kleistą. Jeżeli bardzo chcemy i mamy dostęp do gliny, to można też zrobić zaprawę samodzielnie, mieszając glinę z piaskiem w stosunku 1 do 1 lub 1 do 2, zależnie od ,,tłustości” gliny. Zdarza się, że glina wyjściowo jest tak zapiaszczona, że nic nie trzeba do niej dodawać. 

Tutaj mała dygresja do przedwojennych metod naprawy palenisk, bo do tego i tylko do tego służy taka mieszanka: szklanka gliny, szklanka soli, osiem szklanek popiołu. Jak się coś takiego wymieszało, to powstawała dobra zaprawa do smarowania wnętrz palenisk, zalepiania dziur w cegłach szamotowych i tym podobnych napraw. Przy tej okazji przeszliśmy z zewnątrz pieca do jego wnętrza : wszystkie dziury i ubytki, które zobaczymy, można i trzeba na bieżąco naprawiać. Najłatwiej jednak kupić fabrycznie zmieszaną zaprawę szamotową, dodać cementu, wody, gdy wyjdzie za płynna, to się znów dosypie zaprawy, aż będzie odpowiednia. Jak już jesteśmy przy palenisku kuchennym, to znowu wróćmy na zewnątrz: jest tam płyta z ,,fajerkami” albo dwie płyty, w zależności od tego, jak ten piec jest zbudowany. Czasem, rzadko, ale też się trafia, że nie ma płyty z fajerkami, tylko jest kawał solidnej płyty żeliwnej, bez otworu, gdzie ogień nie smali garnków. Wtedy problem popękanych krążków (fajerek) czy połamanej płyty dodatkowo nam odchodzi. 

Ceramisart

Płyty i krążki

Co jednak zrobić, jeżeli mamy popękane płyty i krążki? Najpierw bierzemy miarkę-metrówkę i dokładnie mierzymy wymiary. Dlaczego jest to takie ważne? Bywa tak, że stare płyty mają wymiary już nie produkowane dzisiaj, nie do kupienia w sklepie metalowym. Owszem, możemy sprawdzić w kilku, ale bywa i tak, że po prostu nie ma. Co można wtedy zrobić? Kupić nową płytę, mniejszą, i dociąć brakujący kawałek z płyty żeliwnej. Sama wymiana płyty jest dziecinnie prosta: podnosimy starą płytę, wyrzucamy ją i kładziemy nową. Odradzam malowanie nowej płyty farbą, srebrolem czy czymś innym – pod wpływem temperatury żeliwo rdzewieje i nie ma na to siły. 

Drzwiczki i ruszt kuchni kaflowej

W naszym przeglądzie idziemy dalej: drzwiczki i ruszt. O ile sam ruszt wymienić jest łatwo, bo wystarczy od góry wyjąć stary, oczyścić miejsce i położyć nowy, o tyle z drzwiczkami jest trudniej. Jeżeli chcemy je wymienić i mamy identyczne wymiarowo, to wołamy zduna. Dlaczego? Przy wyszarpywaniu starych drzwiczek, co często jest konieczne, bo inaczej się nie da, naruszają się pobliskie kafle albo i trochę wnętrza pieca, więc niech zdun się z tym męczy, bo niewdzięczne to zadanie. Ale jeżeli sami chcemy wymienić drzwiczki, mamy do tego chęć i odwagę, to proszę bardzo – do dzieła! Jak już uda się zdjąć stare drzwiczki, to przyjrzyjmy się nowym – jakie mają mocowania do pieca i ile ich jest. Często bywa tak, że są to tylko dwie słabe blaszki. Trzeba je wyciąć szlifierką kątową i wyrzucić. Co robimy w zamian? Bierzemy cztery śruby 6 mm, czyli takie, które zakręca się kluczem 10, w imadle w połowie te śruby zaginamy o 90 stopni. Bierzemy wiertarkę z ostrym wiertłem do metalu (nie do drewna), wiertło takie, jak śruba, wiercimy cztery otwory w czterech narożnikach drzwiczek, przez te otwory przesadzamy śruby i z obu stron dokręcamy nakrętkami (nakrętek zużyjemy osiem). W ten sposób mamy poprawione, stabilne mocowanie drzwiczek. Można, oczywiście, dać śrub sześć – będzie jeszcze lepiej. Mieszamy specjalną zaprawę, z dużą (większą) ilością cementu. Przygotowujemy wcześniej ze dwie deski do podparcia drzwiczek, zanim zaprawa nie skamienieje (potrzeba kilka, kilkanaście godzin, zależy od tego, ile cementu wsypiemy). Bierzemy drzwiczki, wsadzamy je w miejsce starych, często trzeba coś skorygować, może zrobić więcej miejsca na śruby, różnie bywa. Podpieramy stabilnie drzwiczki, żeby nie opadły, a tam, gdzie są śruby, dajemy obficie zaprawę z cementem. Pozostaje tylko odczekać kilkanaście godzin i gotowe – mamy zamocowane drzwiczki! Tak wygląda ich wymiana, zresztą podobnie możemy wymieniać przerdzewiałe drzwiczki wyczystkowe, o ile są (może być zamiast nich kafel z korkiem).

Czyszczenie pieców

Tu dochodzimy do tematu czyszczenia pieca – generalnie powinno się to robić dwa razy w roku, dobrze też by było, żeby był przegląd kominiarski przy okazji czyszczenia komina, ale sami też możemy i powinniśmy czyścić piec. Dobry jest do tego specjalny odkurzacz, fabrycznie przystosowany do sadzy – odkurzacza zwykłego po prostu szkoda do takiej roboty. Jak to robimy? Dobrze jest mieć specjalne wyciory – giętkie szczotki, które możemy kupić w sklepach z akcesoriami kominkowymi. Zamiast nich dawniej używało się kradzionej z lasu jakiejś gałęzi jałowca, ale te czasy już minęły, chyba że sami mamy na podwórku jakieś iglaki z długimi gałęziami. Wsadza się to więc przez drzwiczki wyczystkowe (ewentualnie po otwarciu kafla z korkiem, przez otwór) i szoruje w tę i z powrotem dużo razy, aż się zbierze cała możliwa do wyszorowania sadza. Wybiera się ją szufelką, chochlą do zupy, ostatecznie też ręką, i po sprawie. Bywa jednak i tak, że nie ma drzwiczek wyczystkowych, i co wtedy? Woła się zduna i on musi ustalić, który kafel należy wybić, żeby oczyścić piec. Oczywiście cała sprawa ma zastosowanie tylko wtedy, kiedy mamy przy kuchni jakąś ściankę grzewczą, jeżeli jej nie ma, to i nie ma problemu.

ZDUN-BUD Mieczysław Cebrat

Piekarnik w kuchni kaflowej

Ale co możemy jeszcze mieć przy piecu? Czasem bywają złożone, skomplikowane duże piece, gdzie i funkcji jest więcej. Dla przykładu – piekarnik. Położony pod paleniskiem czy nad? Zbudowany z blaszanego wkładu, który przerdzewiał, czy inaczej? Wymiana piekarnika jest bardzo niewdzięczną robotą: trudno go wyszarpnąć, naruszają się przy tym kafle i wnętrze pieca. Ale jeżeli jest przerdzewiały i idzie dym, to trzeba go albo wymienić, albo całkiem zlikwidować, innego wyjścia nie ma. Generalnie powinien to zrobić zdun, bo naprawa taka jest trudna, ale jeżeli ktoś ma chęć i umiejętności, to może spróbować sam (choć osobiście odradzam). Nie ma na to jakiejś jednej procedury, ile pieców, tyle może być różnych rozwiązań, więc nie da się tego precyzyjnie opisać.

Piec chlebowy

Inną sprawą, już konkretniejszą, jest piec chlebowy. Generalnie był robiony jako samodzielne palenisko, poniżej głównego paleniska pieca. Działał na następującej zasadzie: paliło się w nim bezpośrednio, na tyle długo, żeby nagrzały się cegły. Potem wygarniało się żar, a wstawiało chleb i zamykało na określony czas (nasze praprababki wiedziały na ile). Co może być tu zepsute? Jeżeli drzwiczki, to wyszarpujemy stare, o ile delikatnie się nie da, wkładamy nowe, tego samego wymiaru (są produkowane), i już. Mogą być czasem jakieś dziury w cegłach, trzeba wtedy tam zanurkować z latarką i zaprawą i uzupełnić to.

Chwiejące się haczyki

Co nam zostało? Może piec ma chwiejące się w mocowaniu haczyki? Tu sprawa jest trudna, bo haczyk ma dziurkę do przewleczenia jakiegoś gwoździa, ale po drugiej stronie, wewnątrz kafla. Należało by ten kafel delikatnie, wielokrotnie pukając gumowym młotkiem i podważając śrubokrętem, wydobyć. Jeżeli się to uda i kafel nie pęknie, to musimy wyskrobać z wnętrza kafla glinę i dostać się do haczyka z drugiej strony. Wtedy widzimy, co z nim jest, czy przewleczony gwóźdź przerdzewiał, czy co innego, i naprawić to na nowo, a na koniec osadzić kafel z powrotem na miejscu. Zwróćmy też uwagę na szybry, czy chodzą, czy są zapchane sadzą. Wymiana ich jest trudna, to robota dla zduna, dlatego jej nie opisuję.

Rama narożna – reling 

Czy mamy coś jeszcze w piecu? Została nam rama narożna, ten reling dookoła pieca. Jej wymiana też jest możliwa, możemy sobie kupić nową ze stali nierdzewnej, ale tu uwaga – pojawia się niemiła niespodzianka, bo wymiary nie pasują. O ile długość można zmniejszyć, to z szerokością jest różnie. O co chodzi? Stare ramy miały przeróżne szerokości: 8, 9, 10 cm. Nowe mają 8 cm. Po zmianie starej na nową pojawia się szczelina między nią a płytą z fajerkami, a wynika to właśnie z różnic szerokości. Wtedy trzeba to wkalkulować i dokupić szerszą płytę fajerkową, aby ją ewentualnie dociąć do właściwego wymiaru. Sama wymiana ramy też jest trudna, często trzeba wyszarpywać ją ze starych mocowań, może też stoją na niej kafle, często trzeba taki kafel rozbić, a tu jeszcze końcówka ramy jest zaczepiona gdzieś jakimś drutem. Co piec, to inne rozwiązanie. Często naruszają się też kafle pod ramą, trzeba je oczyścić i stawiać na nowo – widzimy więc, że to robota dla zduna, bo wychodzą komplikacje i trzeba je umieć rozwiązać.

 

Łubniańskie Kominki 

Fugi między kaflami

Kolejną kwestią jest sprawa fug między kaflami. Dawniej stosowano białą biel cynkową, która wykruszała się i trzeba ją było poprawiać. Dzisiaj idziemy do sklepu budowlanego, bierzemy fugę Mapei (sam ją stosuję) albo Ceresit, woreczek 2 kg wystarczy nam na piec, kolor możemy dobrać do kafli i samodzielnie, cierpliwie fugujemy piec. Po tym zyskuje on na wyglądzie, jest szczelny, a fuga teoretycznie wytrzymuje temperaturę 80 stopni Celsjusza. Oczywiście piec może mieć więcej, ale fuga i tak się trzyma, chyba że tak napalimy, że rozsadzimy piec. 

Sprawdzanie drożności pieca

A jak sprawdzić, czy piec jest drożny? Oczywiście kominiarze mają swoje dymomierze i inne czujniki, i zrobią to najlepiej, ale też sami wstępnie możemy to zrobić. Trzeba wysunąć szyber, wziąć gazetę (raczej nie kolorową, bo się gorzej pali), zapalić i wsunąć w otwór, gdzie jest wlot spalin spod płyty w ściankę pieca. Jeżeli ogień zostanie zassany do wnętrza, to dobrze, jeżeli nam ,,odbije” z powrotem, to coś nie działa. Albo szyber nie ten wysunięty albo coś z piecem, ale to już będzie naprawiał zdun, bo trzeba ,,rozgryźć”, jak ten piec jest wewnątrz zbudowany i którędy idą spaliny. Uwaga: nie robić tego, jeżeli widzimy, że mamy czarną sadzę! Grozi to zapaleniem sadzy wewnątrz pieca, ale i też wskazuje na zapchanie pieca wewnątrz, bo się czarna sadza wydzieliła. To możemy zrobić tylko i wyłącznie wtedy, jeżeli piec jest czysty w środku, a sadza jest szara, szarawa, piaskowa, ale nie czarna. To by było tyle wiadomości, na co zwrócić uwagę w kuchni kaflowej i jak ją samodzielnie ewentualnie naprawiać, ale oczywiście w razie wątpliwości, wołajmy zduna.

Arkadiusz Szewczyk


Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama