Reklama

Kominek. Ale jaki? - piecyk wolno stojący na drewno

Żeliwne lub stalowo-szamotowe pudełko, które mieści w sobie palenisko, do tego wyeksponowana rura odprowadzająca spaliny, jakieś drzwiczki do załadunku drewna, w większości przeszklone, a to wszystko postawione na (zwykle) czterech nóżkach… to „koza”, a właściwie piec kominkowy.
Kominek. Ale jaki? - piecyk wolno stojący na drewno
Piecyk kominkowy Skantherm Polska

Żeliwne lub stalowo-szamotowe pudełko, które mieści w sobie palenisko, do tego wyeksponowana rura odprowadzająca spaliny, jakieś drzwiczki do załadunku drewna, w większości przeszklone, a to wszystko postawione na (zwykle) czterech nóżkach… to „koza”, a właściwie piec kominkowy.

Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w dziale: ABC kominka

wolno stojący piecyk na drewno
Spartherm

Teoretycznie dawniej wybór „kóz” był ograniczony – miały one po prostu tanio i skutecznie grzać. Jednak w czasach rozkwitu kultury przemysłowej każdy produkt, nawet ten pozornie mało ważny, wykonywany był z dbałością o detale i dopieszczony. Tak więc nawet te najprostsze piecyki były dziełami sztuki użytkowej, a ich dobrze utrzymane i działające egzemplarze do dzisiaj budzą podziw. Wielu producentów, nie tylko z powodu interesu finansowego, ale przez szacunek, ciągle ma w swojej ofercie modele „archiwalne”.

wolno stojący piecyk na drewno
Piecyk kominkowy Austroflamm

Jednak poważną pozycję, jaką mają piecyki wolno stojące wśród kominkowej braci (w wielu krajach jest to 70% sprzedaży), zawdzięczają śmiałemu wzornictwu. Projektanci wyciągają maksimum możliwości z kształtowania stali, jej precyzyjnego gięcia, laserowego cięcia, automatycznego spawania… niektóre piecyki mają wręcz kosmiczne kształty. Co najlepsze, wydaje się, że te zabawy formą nie mają końca, bo ciągle pojawiają się kolejne wprawiające w zachwyt modele!

wolno stojący piecyk na drewno
Dovre

W zasadzie piecyk służył do ogrzewania jednego pomieszczenia, jednak gdy w piecykach pojawiła się technika wodna, to ta reguła już nie jest jedną jedynie słuszną. Coraz powszechniejsze dodawanie do piecyków rozwiązań zwiększających akumulację ciepła sprawiło, że wcale nie trzeba co chwilę dokładać drewna do małego piecykowego paleniska. W najbardziej „akumulacyjnych” modelach piecyk utrzymuje ciepło nawet 12 godzin! To już tylko krok do… kaflowego pieca. I błędu nie ma w tym myśleniu, bo już jakiś czas temu pojawiły się „małe piece kaflowe”. Mają zwykle kształt pokrytego ceramiką lub tynkiem (również glinianym) walca albo prostopadłościanu i są niczym innym, jak wolno stojącą odmianą „prawdziwego” nowoczesnego pieca kaflowego. Piecyki dzięki swojej różnorodności technicznej, estetycznej i… finansowej trafiają w gusta bardzo szerokiej grupy i są obecnie najbardziej popularnym produktem branży kominkowej. Spotkać je można w prostych domkach rekreacyjnych, jak też w luksusowych rezydencjach. Może więc jeden z nich trafi do Państwa domu? 

 

Witold Hawajski


Oceń

Reklama
Reklama