Jego wysokość ogień... czyli jak baba postawiła ogień do pionu (o kominkach wertykalnych)
Jego wysokość ogień... czyli jak baba postawiła ogień do pionu
Kominek jest znany od wieków, lecz dopiero od kilkudziesięciu lat nauczyły się kominki funkcjonować „za szybą”. Pierwsze paleniska zamknięte oszklonymi drzwiczkami nie miały zbyt dużych możliwości obserwacji ognia… Jeszcze dzisiaj istnieją konserwatywne w formie wkłady kominkowe, które przypominają wyglądem czołgową wieżyczkę. I chociaż trudno w to uwierzyć, są ciągle ludzie, którym się podoba podglądany przez szparki ogień.
Szkło vitroceramiczne, odporne na temperatury rzędu 800 °C, dostępne stało się dopiero w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Wkrótce potem pojawiły się kominkowe paleniska zamknięte (zwane również „wkładami”) o całkiem znośnej powierzchni obserwacji ognia. Ich wymiary i proporcje pasowały do wcześniej wytwarzanych obudów kominkowych. Obudowa pozostawała taka sama, a klient jedynie decydował, czy chce mieć kominek z paleniskiem „tradycyjnym”, czy też z „wkładem”.
Zamiast wstawiania prefabrykowanego z cegiełek wnętrza paleniska, montażysta kominka umieszczał na blacie wkład kominkowy o tych samych wymiarach fasady i przyłączał go do przewodu kominowego. Taka unifikacja niosła za sobą takie, a nie inne wymiary wkładów oraz proporcje, w jakich oglądało się ogień przez szybkę. I tak, np. dla jednej z firm francuskich typowym wymiarem fasad są szerokości 70 i 75 cm oraz wysokości odpowiednio 53 i 57 cm.
W związku z kryzysem energetycznym kominkowe wkłady prostokątne o poziomych proporcjach rozpowszechniały się coraz bardziej, aż pewnej pani z Dueren w Niemczech przyszło do głowy, by zbudować sobie kominek. Miała tylko zbudować, a zrobiła prawdziwą rewolucję! Tak to bywa z kobietami.
Wyobraźcie sobie Państwo, że pani Britta von Tasch dosłownie PRZEWRÓCIŁA cały kominkowy świat.
W czasie zabawy pudełkiem zapałek stwierdziła, że czas zmienić proporcje kominkowego wkładu na... pionowe. Powiedzmy, nie standardowe 75 cm szerokości paleniska i 57 cm wysokości, ale odwrotnie, wysokości 75 cm a szerokości tylko 57 cm!!! Jak pomyślała, tak i zrobiła, tworząc przy tym firmę CERA DESIGN. Niejako przy okazji, pani von Tasch wymyśliła jeszcze kaflowe okładziny w śmiałej kolorystyce (również czarne) i kafle o dużych formatach oraz… bryły w kształcie stożków i kul. Jej pomysłem są też – nie stosowane wcześniej – złocenia i niklowania fasad palenisk.
Był rok 1989 i od tego czasu sprowadzona „do pionu” kominkowa branża zaczęła żyć inaczej.
Chociaż od czasu pojawienia się na rynku wkładów w formacie pionowym swój debiut miało już kilka innych atrakcyjnych tendencji, to nadal producent, który nie ma w swojej ofercie czegoś „wysokoformatowego”, nie liczy się praktycznie wśród wymagających odbiorców.
Dla użytkownika wysoki format kominka oznacza, że ogląda ogień niejako w całości, ponieważ format poziomy ucina go dla obserwatora, a to, co najpiękniejsze zostaje ukryte we „wnętrznościach” kominka.
Dla części producentów konieczność dogonienia „wyrośniętych” konkurentów oznaczała nawet rezygnację z tradycyjnego sposobu wykonania wkładów, czyli odlewania ich z żeliwa. Czego się jednak nie robi, aby pozostać na rynku, a może nawet trochę zarobić? Stal jest materiałem bardziej wdzięcznym, jeśli chodzi o dowolne kształtowanie brył, i zdecydowanie bardziej opłacalnym przy produkcji w krótkich seriach.
Dzisiaj nie wystarcza już klientom sama pionowa forma wkładu. Mnożą się nowe propozycje pionowe, z zewnętrznie zaokrąglonymi fasadami, fasadami zaokrąglonymi… wewnętrznie, wysokimi fasadami pochylonymi niczym piramida czy rewolucyjną fasadą w kształcie pionowego... jaja.
Nawet klasyczne i nietykalne, zdawałoby się, formy kominków zaczynają wyglądać jak przepuszczone przez… krzywe zwierciadło z lunaparku. Pionowy format wkroczył i tutaj.
I co najlepsze, wychodzi to na zdrowie klasycznym kominkom. Ludzie cenią klasyczne piękno, ale też spragnieni są widoku wielkiego ognia. I są gotowi za te wspaniałe wrażenia zapłacić.
To, o czym pisałem wyżej, dotyczy rzecz jasna bogatych ludzi, spragnionych widoku żywego ognia.
Wysokoformatowe wkłady kominkowe oraz takież kominki do najtańszych nie należą.
Nie jest jednak prawdą, że pionowe kominki są droższe od innych, odpowiadających im klasą kominków.
Na szczęście wielu producentów pomyślało również i o mniej zasobnych amatorach ognia.
Dla nich powstał mini-wysoki format, czyli 45 cm szerokości na 57 cm wysokości.
Trzeba przyznać, że obserwując ilość ofert kominkowych wkładów w tym formacie, można już śmiało mówić o euro-formacie.
Nie muszę wspominać, że tak jak najnowsze modele aut, również wysokoformatowe wkłady kominkowe różnych producentów są dostępne na polskim rynku i cieszą się coraz większym zainteresowaniem.
WH










